Polska riposta

To podważanie naszej wiarygodności. Tak zareagował resort rolnictwa na doniesienia z Moskwy o dalszych ograniczeniach w imporcie polskiej żywności. Uważamy, że rosyjskie zarzuty o złej jakości naszych produktów są całkowicie bezpodstawne. Świadczą o tym unijne certyfikaty i kontrole, dlatego wszystkie argumenty kierowane w stronę Polski mają charakter polityczny.

Wczoraj do resortu rolnictwa wpłynęło pismo, w którym Rosja oficjalnie zarzuca Polsce, że żywność wysyłana na tamtejszy rynek jest nieodpowiedniej jakości. W związku z tym konieczne będzie przeprowadzenie kolejnych kontroli w zakładach. Inspektorzy mieliby rozpocząć wizytę w listopadzie.

Od jej wyników zależy dalszy eksport polskich produktów żywnościowych po 1 stycznia 2008 roku. Na te zarzuty ministerstwo rolnictwa odpowiada krótko: – Służby rosyjskie podważają naszą wiarygodność, z czym zgodzić się nie możemy i zdecydowanie przeciwko temu jako minister protestuje. – mówi Wojciech Mojzesowicz Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Nie oznacza to jednak, że nie jesteśmy gotowi po raz kolejny poddać się rosyjskim kontrolom. Gdyby miały one wpłynąć na polepszenie handlu z Rosją jesteśmy na nie gotowi. Stawiamy jednak warunek. Wizytacja musi się odbywać także z udziałem ekspertów unijnych.

Wojciech Mojzesowicz: – My mamy zaufanie pełne do naszych partnerów z Unii i ich opinia jest dla nas niepodważalna.

Rosjanie zarzucali nam także, że w polskiej mączce rybnej wykryto niedozwoloną mączkę mięsno–kostną. I to był główny rosyjski argument za wstrzymaniem jej dostaw z Polski. Ta decyzja dziwi, gdyż z Moskwy do tej pory nie dotarły żadne oficjalne informacje na temat zanieczyszczenia mączki rybnej. – KE potwierdza tutaj naszą kompetencją i skuteczność. – mówi Ewa Lech, Główny Lekarz Weterynarii.

Zdaniem ekspertów z Krajowej Izby Gospodarczej, dalsze ograniczenia w handlu z Rosją mają charakter wyłącznie polityczny. Bo polska żywność jest bardzo dobrej jakości. W dodatku bliskie sąsiedztwo obu krajów powoduje, że nasze produkty są konkurencyjne na rosyjskim rynku.

Marek Kłoczko, Krajowa Rada Gospodarcza: – To jest 16 proc. całego naszego eksportu, wysyłamy zarówno półprodukty jak i gotowy surowiec.

Rosyjskie embargo na polską żywość trwa już od 2 lat. Moskwa tłumaczyła, że jej wprowadzenie to efekt fałszowania certyfikatów weterynaryjnych i fitosanitarnych. Warszawa uchybienia usunęła. Mimo to, do tej pory embargo nie zostało zniesione.

Źródło: Agrobiznes, TVP1