Podwyżki chleba – najwyżej 15 proc.

Ostra wymiana zdań na linii piekarze – politycy. Ci pierwsi twierdzą, że podwyżki pieczywa są nieuchronne, ci drudzy tego nie kwestionują, ale przestrzegają przed podwyżkami rzędu kilkudziesięciu procent.

Żniwa jeszcze się nie skończyły, ale już teraz wiadomo, że rolnicy zbiorą około 26–27 milionów ton. Teoretycznie tyle wystarczyłoby, aby sytuacja była stabilna. Ale nie jest. Zboże na pniu jest wykupywane przez zagranicznych kontrahentów. Ziarna jest mało w całej Europie, a także w Stanach Zjednoczonych. Automatycznie w górę poszły ceny mąki.

 – Spodziewam się, że do końca sierpnia wszyscy piekarze podniosą ceny – uważa Bogdan Mamaj – piekarz.

Pytanie o ile. Ministerstwo rolnictwa woli dmuchać na zimne i przestrzega piekarzy przed zbyt dużymi skokami cenowymi.

 – Słyszę o tym, że pieczywo może wzrosnąć o 50 proc., 70 proc., 100 proc., a przepraszam jakich powodów? Na pewno nie z powodu mąki. – mówi Jan Krzysztof Ardanowski – wiceminister rolnictwa.

Udział mąki w cenie pieczywa jest niewielki, a więc i podwyżki – zdaniem rządu – powinny być niewielkie.

 – Udział zboża w produkcie finalnym kształtuje się na poziomie – w chlebie – około 10–15 proc. – dodaje Ardanowski.

W jednym obie strony się zgadzają podwyżki nie powinny być większe niż 15 proc. Wszelkie próby większego zwiększania cen nie mają uzasadnienia ekonomicznego i są próbą wykorzystania sytuacji przez nieuczciwych przedsiębiorców.

Źródło: Agrobiznes, TVP1