Ziemia: ceny przestały rosnąć

Ceny państwowej ziemi rolniczej po raz pierwszy od dłuższego czasu wreszcie wyhamowały. Zdaniem ekspertów to efekt kurczącego się państwowego zasobu oraz cen, które są już tak wysokie, że niewielu stać na kupno gruntów ornych.

Ostatnie lata to systematyczny wzrost cen gruntów rolnych. Wzrost, który utrzymał się także w drugim kwartale tego roku. Jedyna zmiana to poziom podwyżek.

Grażyna Kapelko – ANR: – Po raz pierwszy od wielu miesięcy ceny z zasobów własnościowych Skarbu Państwa nie rosną drastycznie. W drugim kwartale wzrosły tylko o 2 proc.

Oznacza to, że za hektar gruntów rolnych z państwowego zasobu trzeba teraz zapłacić średnio 9200 złotych. Najdroższe są najmniejsze działki. Te do 1 hektara kosztują średnio 15 tysięcy złotych. Ale już grunty o obszarach znacznie większych od 10 do 100 hektarów lub ponad 300 nie tylko nie zdrożały, ale nawet staniały.

Ceny ziemi są już tak wysokie, że niewiele osób stać na kupno większych gospodarstw dowodzą analitycy. Mimo to ziemia rolnicza wciąż cieszy się dużym powodzeniem.

 – Ziemia sprzedaje się doskonale i wbrew temu co można by przypuszczać Agencja realizuje swój plan sprzedaży, w ciągu pół roku sprzedaliśmy 57 tysięcy ha czyli więcej niż zaplanowaliśmy natomiast oczywiście są regiony, gdzie tej ziemi wciąż jest bardzo mało. – mówi Grażyna Kapelko.

Tak jest w województwach podkarpackim, lubelskim, podlaskim oraz wielkopolskim. Gospodarstwo Andrzeja Makowskiego z Łęgowa ma 13 hektarów. Pan Andrzej od dawna marzy o jego powiększeniu. Na przeszkodzie stoi jednak cena.

Alternatywą jest dzierżawa. Artur Andrzejewski oprócz własnych 30 hektarów 40 dzierżawi od Agencji Nieruchomości Rolnych. Wolałby jednak dzierżawę zamieć na własność. – Niestety kredyt spłaciłbym chyba mając 80 lat, bo na kupno za gotówkę nie ma najmniejszych szans – mówi.

Według rolników to nie jedyny problem.

 – Kupują ziemię różnego rodzaju cwaniacy, biznesmeni , rolnicy z Marszałkowskiej, a bez winy nie są też sami rolnicy podbijając sobie nawzajem cenę. – mówi Aleksander Olejniczak, rolnik z Rgielska.

Agencja zarządzająca państwowymi gruntami rolniczymi nie ma sobie nic do zarzucenia.

Walerian Klepas – ANR – Poznań: – Staramy się przestrzegać wszystkich zasad, które obowiązują i procedur, które narzuca nam ustawodawca.

Specjaliści z ośrodków doradztwa rolniczego podkreślają, że mimo problemów, warto walczyć choćby o hektar.

 – Rolnicy, którzy poważnie traktują swoją produkcję i chcą generować ciągłe dochody, to muszą szukać rozwiązania w powiększaniu areału, żeby ta skala produkcji była większa. – mówi Jarosław Marcinkowski, Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Sytuację mogłaby poprawić sprzedaż wszystkich gruntów należących do agencji. Ale w samej tylko Wielkopolsce 80 procent państwowej ziemi, czyli ponad 160 tysięcy hektarów jest zablokowanych z powodu roszczeń byłych właścicieli.

Źródło: Agrobiznes, TVP1