Kukurydziany przekręt

Zakup materiału siewnego powinien gwarantować wysokie plony. Czasami jednak można dostać przysłowiowego kota w worku. Jeszcze gorzej, gdy oszukany dochodząc swoich praw zostaje posądzony o próbę wyłudzenia. W takiej sytuacji znalazł się jeden z plantatorów kukurydzy, którego sprawa już od dwóch lat nie może znaleźć w sądzie swojego finału.

Pan Józef Pilarz kupił kukurydzę do siewu w firmie, którą darzył wcześniej dużym zaufaniem. Jednak zapowiadanych wysokich plonów nie uzyskał. Gdy firma odmówiła przyjęcia reklamacji postanowił sprawę zbadać sam.

 – Zostały mi dwie oryginalne próby w workach zapakowane i tam próbobiorca pobrał ten materiał, czyli zgodnie z całą procedurą. Wyniki badań były mianowicie takie, że odmiana Marigian w ogóle nie była tożsama z wzorcem, który został złożony w Słupii Wielkiej – powiedział.

Ale to nie pomogło. – Syngenta powiedziała mi, że nie że oni się z tym nie zgadzają, ponieważ maja różnego rodzaju świadectwa międzynarodowe. One dotyczą między innymi produkcji materiału siewnego a nie zgodności o tożsamości i w żaden sposób nie chciano tej mojej reklamacji uznać – dodał.

Pan Józef oddał sprawę do sądu. W tym samym czasie firma zajmująca się dystrybucją materiału siewnego wytoczyła mu proces, bo rolnik nie zapłacił za dostarczony towar. Obie sprawy do tej pory nie zostały rozstrzygnięte.

Firma sprowadzająca materiał siewny twierdzi, że o oszustwie z jej strony nie ma mowy.

 – Wprowadzamy materiał był zgodny z wszelkimi normami, certyfikatami wymaganymi materiał tożsamy, materiał odpowiadający tym normom i badaniom, które są wykonywane na świecie w rejonach reprodukcji naszych nasion – uważa Henryk Stasia z Syngenta Seeds Sp. z o.o.

Zdaniem Syngenty to właśnie ona a nie rolnik jest najbardziej poszkodowana w tej sprawie.

 – Działania i ta reklamacja jak podkreślam nie została złożona do nas, ale wyłącznie do naszego dystrybutora. Celem tutaj jest wstrzymanie płatności dystrybutorowi. Zresztą wyniki rzeczoznawców, komisyjny zbiór pokazuje, że zbiory z naszych odmian były doskonałe – dodał Stasiak

Dopiero trzy miesiące temu sprawą zainteresowała się Inspekcja Nasienna, która zleciła badanie zachowanego jeszcze materiału siewnego. Na ostateczne wyjaśnienie sprawy trzeba będzie jeszcze poczekać.

Źródło: Agrobiznes, TVP1