Na rosyjską lustrację czeka jeszcze 310 zakładów spożywczych

Mimo że od 1 września br. do Rosji miały wjeżdżać polskie produkty mięsne i mleczarskie wyłącznie z firm, które przeszły kontrole rosyjskich weterynarzy, wczoraj bez przeszkód docierały do odbiorców także dostawy z zakładów oczekujących na ich wizytację. Na rosyjską lustrację czeka jeszcze 310 zakładów.

Bez przeszkód przebiega eksport mięsa z 19 firm już zakwalifikowanych przez Rosjan. Wczoraj Rosjanie wpuszczali na swoje terytorium również dostawy z polskich mleczarni, chociaż nie mają one odnowionych zezwoleń eksportowych. Wcześniej Rosjanie zapowiadali, że zezwolenia te do 1 września br. muszą uzyskać wszystkie zakłady, które chcą handlować z ich krajem.

 – Polska przedstawiła do kontroli 390 firm z czterech branż, podczas gdy w Czechach było ich 16, a na Węgrzech 14. Rosjanie przysłali do naszego kraju zaledwie siedmiu inspektorów, którzy od 19 lipca do 13 sierpnia byli w 75 firmach i nie podjęli dalszych kontroli mimo naszych wystąpień w tym względzie – mówi Jacek Leonkiewicz, doradca głównego lekarza weterynarii kraju. – Razem z resortem rolnictwa uznajemy, że polskie firmy, którym wcześniej Rosjanie nadali status eksportera, a których nie zdążyli odwiedzić w pierwszej turze pobytu w naszym kraju, są objęte klauzulą kontrolną – tłumaczy. W jego przekonaniu oznacza to, że 1 września br. nie jest dniem blokady wysyłek z zakładów, które wkrótce będą poddane rosyjskiej wizytacji.

Rosyjska inspekcja weterynaryjna nie podała jeszcze daty dalszych kontroli. Wiadomo jedynie, że kontrole odbędą się w br. W następnej, której można się spodziewać jeszcze we wrześniu br., sprawdzeniu chce się poddać 75 mleczarni, 85 zakładów mięsa czerwonego, w tym 3 chłodnie składowe. Kolejna dotyczy 150 firm drobiarskich i przetwórstwa ryb.

 – Kontaktujemy się z rosyjskimi władzami, ale to oni ustalają terminy i zasady kontroli. Ich decyzje są ostateczne. Nie ma, jak w przypadku wizytacji unijnych, zaleceń pokontrolnych oraz warunkowych zgód eksportowych – mówią w biurze prasowym ministra rolnictwa.

Producenci są jednak mocno zaniepokojeni, gdyż nie wiedzą, czy rzeczywiście tłumaczenie GIW jest właściwe, czy też np. już jutro ich towar wysłany do Rosji z powrotem nie znajdzie się w kraju, co oznacza wielomilionowe straty.

Edmund Borawski, prezes Mlekpolu, wskazuje, że rynek rosyjski jest nieporównywalny z innymi. – O dostęp do rynku rosyjskiego walczą firmy z całego świata. Przy rosnącej konkurencji polskie zakłady powinny się zjednoczyć, zainwestować w promocję swoich produktów i przekonać klientów, że są lepsze od innych – uważa.

Źródło: Rzeczpospolita