Małopolska – 60 zakładów kończy produkcję

Wiemy już, ile zakładów zajmujących się przetwórstwem żywności w Małopolsce będzie mogło po 1 maja eksportować swoje produkty na rynki unijne, ile dostanie czas na dostosowanie się do wymogów stawianych eksporterom, będzie sprzedawać towary tylko w Polsce i wreszcie – ile będzie musiało zlikwidować działalność.

Unia zgodziła się dopuścić na wspólny rynek produkty 50 zakładów spożywczych z Małopolski (z 455 istniejących). Są wśród nich firmy z branży mięsnej, przetwórstwa owocowego, warzywnego, a nawet rybnego. Ich produkty na sklepowych półkach będą się wyróżniały od konkurencji owalnym znaczkiem, zarezerwowanym tylko dla przedsiębiorstw mających uprawnienia eksportowe do krajów UE.

Niektórzy producenci narzekają, że to jedyna korzyść dla firm, które zdecydowały się unowocześnić swoje zakłady zgodnie z wymogami Unii.

 – Po tych wszystkich latach przygotowań mam bardzo mieszane uczucia – mówi Andrzej Cieślik, właściciel zakładów przetwórstwa rybnego i owoców morza w Bochni. – Kiedyś powiedziano nam wyraźnie: albo dostosujecie się do wymogów unijnych, albo będzie musieli zejść z rynku. Włożyliśmy więc dużo pieniędzy i wysiłku w modernizację zakładu.

Konkurenci nie byli tak gorliwi i czekali na rozwój sytuacji. Niedawno dostali dodatkowy okres przejściowy na dostosowanie swoich firm do unijnych norm. Do tego czasu mogą konkurować cenowo z zakładami działającymi zgodnie z wymogami UE, gdyż te ostatnie mają wyższe koszty działania, wynikające z konieczności utrzymania wysokich standardów produkcji.

 – Ich produkty są po prostu tańsze. Do nas przyjeżdża premier i wycieczki zagraniczne, żeby oglądać nasz zakład, a oni w tym czasie zarabiają pieniądze – mówi Cieśli.

To, że wymogi stawiane producentom zostały złagodzone, nie podoba się też Zdzisławowi Kulpie, dyrektorowi Zakładów Drobiarskich w Niepołomicach Cedrob SA. Jego zdaniem na liście uprawnionych do eksportowania swoich produktów niektóre firmy nie powinny się jeszcze znaleźć.

Jego zdaniem dopuszczenie tak wielu podmiotów do rynku unijnego spowoduje, że producenci zaczną między sobą konkurować o zagranicznych kontrahentów, obniżając ceny, co z kolei spowoduje spadek zysku eksporterów.

Wkrótce stawka powiększy się o kolejne firmy, gdyż o owalny znaczek ubiega się jeszcze 70 zakładów z Małopolski. Na razie otrzymały one okres przejściowy na modernizację. Z naszych informacji wynika, że już dzisiaj wiadomo, iż część z nich nie dostanie certyfikatu dopuszczającego do unijnych rynków, gdyż nie zdążą w przewidzianym czasie dostosować warunków sanitarno-technicznych do wymaganych norm.

Będą więc musiały zadowolić się kwadratowym znaczkiem, jakim posługują się wszystkie zakłady, które mogą sprzedawać swoje produkty wyłącznie na obszarze Polski. Po 1 maja takie uprawnienia będą przysługiwały 213 przedsiębiorcom z Małopolski.

61 przedsiębiorców z naszego województwa będzie mogło rozprowadzać swoje produkty w ramach sprzedaży bezpośredniej (czyli np. z przystosowanego samochodu lub na targowisku).

Część zakładów zostanie natomiast zamknięta. Służby weterynaryjne wydały nakaz zaprzestania produkcji 60 firmom „z powodu braku postępów w modernizacji lub niedostosowania się do obowiązujących przepisów”. Być może część z nich wznowi działalność, ale bardziej prawdopodobne jest to, że na zawsze znikną z rynku.

Źródło: Dziennik Polski