Biopaliwa do Trybunału Konstytucyjnego

Rzecznik praw obywatelskich broni praw kierowców. Poddał miażdżącej krytyce ustawę o biopaliwach i skierował ją w czwartek do Trybunału Konstytucyjnego.

Do rzecznika wpływają liczne skargi od osób zaniepokojonych bliskim wejściem ustawy w życie (od 1 stycznia). Prof. Andrzej Zoll, obecnie rzecznik praw obywatelskich, a wcześniej prezes Trybunału Konstytucyjnego, podziela wiele zarzutów. Oto co pisze we wniosku do Trybunału:

„Szczególne zaniepokojenie skarżących budzi to, iż – jak piszą – ustawa nakłada na nich obowiązek swoistego uczestnictwa w masowym eksperymencie polegającym na stosowaniu w paliwach biokomponentów w ilościach dotąd niestosowanych. (…). Mechanizmy prawne zastosowane w ustawie (a także zaniechania legislacyjne polegające na niewydaniu aktów wykonawczych do ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw ciekłych oraz brak miarodajnych badań nad wpływem biopaliw ciekłych na eksploatację pojazdów silnikowych) nie zawierają wystarczających gwarancji, które mogłyby uzasadniać jednoznaczne stwierdzenie, iż ów niepokój nie jest uzasadniony”.

Prof. Zoll uważa, że zapisy zmuszające kierowców do zakupu paliw z dodatkiem nieznanej ilości biokomponentów powinny zostać ocenione z punktu widzenia zgodności z konstytucyjnymi zasadami: ( wolności gospodarczej; ( wolności wyboru produktów przez konsumentów; ( prawa konsumentów do informacji o istotnych właściwościach produktu, który kupują.

Rzecznik przekonuje, że ustawa pozbawia kierowców prawa wyboru przez to, że zobowiązuje producentów paliw do wprowadzania do obrotu biokomponentów.

Ustawodawca nie uzasadnił przekonująco, dlaczego ogranicza prawa producentów i konsumentów. Tworzenie nowych miejsc pracy w rolnictwie nie daje – według rzecznika – prawa do narzucania obowiązków producentom, a przedstawianie jako celu ustawy poprawy dochodów rolników to już zupełne kuriozum. „Nie sposób przyjąć (…), że ograniczenie konstytucyjnej wolności może nastąpić z uwagi na potrzebę ochrony struktury dochodowej określonej grupy społecznej. Przyjęcie poglądu o prymacie postulatów o charakterze politycznym prowadziłoby bowiem de facto do pozbawienia praw i wolności obywatelskich jakiejkolwiek realnej treści”.

Rzecznik wskazał, że po wprowadzeniu ustawy konsumenci pozbawieni byliby istotnego prawa do informacji o dokładnej ilości biokomponentów w paliwie. Tymczasem wszystkie przepisy konsumenckie w Polsce gwarantują prawo do informacji o istotnych właściwościach kupowanego przedmiotu. Chodzi o przepisy zobowiązujące producentów paliw do wprowadzania do obrotu pewnej ilości biokomponentów w danym roku kalendarzowym. „[To] oznacza, że w poszczególnych okresach tego roku paliwo dostarczane do stacji paliw może zawierać różne proporcje biokomponentów. Osoba zaopatrująca się na stacji paliw nie może mieć w związku z tym gwarancji tego, jaka dokładnie ilość biokomponentów znajduje się w będącym przedmiotem zakupu paliwie” – pisze rzecznik.

Wreszcie zapis w ustawie stwierdza, że ustalając w rozporządzeniu wielkość dolewek biokomponentów, rząd ma uwzględnić tylko wyniki badań nad wpływem „biopaliw ciekłych” na eksploatację pojazdów. Jednak „biopaliwa ciekłe” to wcale nie to, co kierowcy będą lać do baków od Nowego Roku, lecz paliwa zawierające więcej biokomponentów niż zezwalają normy (mogą być stosowane tylko przez specjalnie dostosowane auta i mają być też sprzedawane ze specjalnie oznakowanych dystrybutorów). W ten sprytny sposób – jak zauważa rzecznik – rząd uwolnił się obowiązku badania, jak biopaliwa w wyznaczonej przez niego ilości wpłyną na eksploatację samochodów.

Źródło: Gazeta Wyborcza