Pasienie cen

W sklepach coraz więcej płacimy za mąkę, chleb i makarony. Drożeją także pasze, przyjdzie więc kolej na mięso.

Na początku drugiej dekady miesiąca cena rynkowa mąki „500” wynosiła 84-85 gr za kilogram. W minionym tygodniu wzrosła do 92 gr za kilogram i będzie drożeć, jeśli rząd szybko nie podejmie decyzji o bezcłowym kontyngencie na import zbóż, przede wszystkim pszenicy.

W tym roku rolnicy zebrali o 3 mln ton zbóż mniej niż w ub.r. Wiadomo o tym było już we wrześniu. Ceny pszenicy poszybowały w górę.

Nie ma dostaw

Co prawda na targowiskach można jeszcze kupić niewielkie partie ziarna po 560-600 zł za tonę, ale już więksi producenci mąki i pasz mają kłopoty z zaopatrzeniem. Warszawska Giełda Towarowa w ubiegłym tygodniu wystawiła 3 tys. ton pszenicy, która rozeszła się błyskawicznie po średniej cenie 670 zł/t. Dzisiaj (21 listopada) na giełdę trafi kolejne 2,5 tys. ton pszenicy. Cena wywoławcza – 650 zł/t.

 – My skupujemy pszenicę po 570 złotych za tonę, ale tylko teoretycznie – mówi Edmund Kowalski, prezes ZPZM PZZ w Kruszwicy. – Nie ma dostaw.

Skutek jest taki, że drożeją pasze (tucz trzody staje nie nieopłacalny) i przetwory zbożowe. W ub. tygodniu najpopularniejsza mąka „500” kosztowała 84-85 gr za kg, w tym już 92 gr/kg. Natychmiast wzrosły ceny chleba (np. w jednym z bydgoskich supermarketów z 1,19 zł do 1,23 zł za 600-gramowy bochenek).

Przetwórcy podejrzewają, że rolnicy nie mają już zboża w gospodarstwach. Ratunkiem może być bezcłowy kontyngent importowy. – Na razie ministerstwo rolnictwa rozważa taką możliwość – informuje Dariusz Mamiński z biura prasowego MRiRW. – Dzisiaj minister Wojciech Olejniczak spotka się w tej sprawie z prezesem Izby Zbożowo-Paszowej Bogdanem Judzińskim.

Susza wszędzie

Izba Zbożowo-Paszowa opowiada się za wprowadzeniem kontyngentu na przywóz wszystkich rodzajów zbóż ze wszystkich państw. Zdaniem jej prezesa, kontyngent należałoby wprowadzić natychmiast, na początek w wysokości 500 tys. ton zboża. Minister Wojciech Olejniczak zapewnia, że rząd uruchomi mechanizmy importowe „w sposób w pełni kontrolowany, przy udziale producentów pasz, by spokojnie przygotować przepis, który nie spowoduje rozchwiania rynku w drugą stronę”.

Nieoficjalnie wiadomo, że rozważany jest kontyngent w wysokości 500 tys. ton, z czego 200 tys. ton na pszenicę, a po 100 tys. ton – na żyto, jęczmień i kukurydzę.

Jeśli nawet Minister Gospodarki zdecyduje się na kontyngent bezcłowy, problemem będzie sprowadzenie pszenicy w odpowiedniej cenie. Tegoroczna susza dotknęła nie tylko Polskę. W całej Unii Europejskiej zbiory były znacznie niższe niż w latach poprzednich, a więc nawet w ramach jeszcze niewykorzystanego kontyngentu (540 tys. ton) z UE raczej pszenicy nie sprowadzimy. Tym bardziej, że Unia wprowadziła mechanizmy mające zapobiec eksportowi. Branża zbożowa pokładała nadzieje w Australii, jednak okazało się, że także australijscy farmerzy zebrali o 10 proc. mniej pszenicy niż w ub.r. Możemy importować zboże z USA, Argentyny i Brazylii. Jednak ceny nie będą niskie. Teraz tona pszenicy kosztuje 158-160 euro. To tego trzeba dodać koszty transportu oraz obowiązujące na razie 25-procentowe cło.

Agencja Rynku Rolnego większość zapasów pozbyła się eksportując zboże oraz na przednówku, żeby uspokoić rynek.

Bogatym z budżetu

Agencja zadbała w tym roku głównie o największych producentów pszenicy. 40 milionów złotych rozda 880 z nich – po 120 złotych za tonę pszenicy tylko za to, że nie sprzedali jej do końca października. Jakby na rynku był nadmiar zbóż, a magazyny ARR pękały w szwach.

Niektórzy z benificjentów ARR zarobią nawet ponad 100 tys. złotych na przechowaniu zboża.

Źródło: Gazeta Pomorska