Biopaliwa – finał

Mamy ustawę o biopaliwach. A to oznacza, że od 1 października na każdej stacji benzynowej będziemy mogli kupić tylko paliwo z biododatkami. Przeciwko ustawie w wersji uchwalonej przez Sejm protestuje opozycja, która uważa, że ustawa jest niekompletna i niekorzystna dla rolników.
Od 1 października w benzynie i oleju napędowym znajdzie się minimum 3,5% bioetanolu lub estrów rzepakowych. W kolejnych latach ich zawartość powinna rosnąć. Aby rozpocząć produkcję biopaliw trzeba mieć pozwolenie z ministerstwa rolnictwa. Otrzymają je tylko ci przedsiębiorcy, którzy podpiszą z rolnikami 5-letnie umowy kontraktacyjne na dostawę surowców niezbędnych do wytworzenia biododatków. „Dla zwykłego rolnika, który gospodaruje na kilku czy nawet kilkudziesięciu hektarach i uprawia rzepak, najważniejszą gwarancją jest kontraktacja” – mówi Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa.

Szacuje się, że po wejściu ustawy w życie znacznie wzrośnie zapotrzebowanie na surowce rolnicze. I tak do wytworzenia 240 tys. ton bioetanolu będzie potrzeba dodatkowej produkcji 800 tys. ton żyta lub 2,5 mln ton ziemniaków. Z kolei, aby wytworzyć niezbędne 400 tys. ton estrów oleju rzepakowego produkcja rzepaku w kraju powinna wzrosnąć prawie dwukrotnie. Czy oznacza to wzrost rolniczych dochodów? Na tak postawione pytanie odpowiedź wydaje się oczywista. Ale zdaniem opozycji wcale nie musi tak być, bo Sejm nie zagwarantował rolnikom cen minimalnych na ich produkty. „Żeby nie było czegoś takiego, że producenci paliw wymuszają na dostawcach spirytusu bezwodnego czy oleju rzepakowego ceny poniżej kosztów produkcji” – obawia się Marek Sawicki z poseł PSL.

Biopaliwa będą mogły być sprzedawane tylko ze specjalnie oznakowanych dystrybutorów, na których powinna znaleźć się informacja o procentowej zawartości biokomponentów w paliwie.

Źródło: Agrobiznes