Resort rolnictwa skontrolował ARiMR i za głowę się złapał

Inwestowanie w cudzą własność, brak prawnych zabezpieczeń interesów agencji, opóźnienia we wprowadzaniu systemu IACS zarzucają byłemu prezesowi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji kontrolerzy z resortu rolnictwa. Raport jest niesprawiedliwy, tendencyjny i nieuczciwy – ripostuje były prezes Aleksander Bentkowski.

Na polecenie ministra rolnictwa w drugiej połowie marca pracownicy resortu weszli do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Chodziło o skontrolowanie prac nad wdrożeniem Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli (IACS). W czasie objętym kontrolą, czyli od 1 stycznia 2002 r., prezesami agencji byli ludowcy – Andrzej Śmietanko (tylko przez trzy pierwsze miesiące, od listopada 2001 r. do lutego 2003 r.) i Aleksander Bentkowski (do 6 marca 2003 r.). Obecnie zarządza nią Jerzy Miller (bezpartyjny).

W zasadzie raport kontrolerów skupia się na odpowiedzi na pytanie, jak agencja wyszła na tym, że prezes Bentkowski zmienił umowę z firmą Hewlett-Packard, która na zlecenie ARiMR miała przygotować program IACS. Umowę wynegocjowano i podpisano za czasów rządów AWS, kiedy agencją kierował związany z SKL Mirosław Mielniczuk. Zgodnie z nią firma Hewlett-Packard miała przygotować system komputerowy do przetwarzania danych dotyczących gospodarstw rolnych (dane te są potrzebne do otrzymywania dopłat bezpośrednich), czyli tzw. część informatyczną, oraz część nieinformatyczną, czyli szkolenie rolników, nabór pracowników, zorganizowanie lokali dla 324 biur powiatowych agencji. Bentkowski uznał, że umowa jest niekorzystna dla agencji, i wynegocjował obniżkę od H-P ok. 40 mln zł – w zamian za to agencja miała sama zorganizować i sfinansować część nieinformatyczną.

Teraz kontrolerzy z Ministerstwa Rolnictwa stwierdzają, że na tej zamianie agencja straciła, bo koszty części nieinformatycznej są znacznie wyższe, niż zakładał to H-P. Najostrzej oceniają ogromne koszty wynajęcia i adaptacji lokali na biura powiatowe. Zdecydowana większość lokali została wynajęta bez przetargów, z tzw. wolnej ręki, co się kontrolerom nie podoba, bo budzi podejrzenia o korupcję. Zwłaszcza że stan techniczny wynajętych budynków, wysokość czynszu, długość okresu dzierżawy i wielkość powierzchni biur bardzo się między sobą różnią.

Nader często – czytamy w raporcie – agencja inwestowała w lokale znajdujące się w fatalnym stanie technicznym. I tak w lokal dla powiatu świdnickiego (woj. lubelskie) w Piaskach zainwestowano ponad 135 tys. zł – tyle kosztowała wymiana dachu, remont elewacji, wymiana całej stolarki okiennej. Ale z tytułu tego remontu odliczono z czynszu tylko 22 tys. zł.

W sumie agencja wydała na remonty budynków i wyposażenie biur (meble, komputery) ponad 111 mln zł. Miesięcznie na czynsze wszystkich biur wydaje ponad 1 mln zł. Stawki czynszów są bardzo zróżnicowane – od 14 zł za m kw. do 6 zł. Najwyższy czynsz dochodzi do 8 tys. zł miesięcznie. Przeciętna wielkość lokalu to 350 m kw., ale największy ma ponad 700 m kw.

Umowy najmu biur zostały zawarte na bardzo krótkie okresy czasu – twierdzą kontrolerzy. Jako skrajny przykład podają biuro w Gorzowie Wielkopolskim wynajęte na cztery miesiące, a wyremontowane za ponad 200 tys. zł. To oznacza, że w wielu wypadkach nawet gdyby agencja nie płaciła w ogóle za czynsz w czasie trwania umowy najmu, nie odzyska włożonych w remonty pieniędzy.

„Zachodzi zagrożenie, że ARiMR za publiczne środki, którymi dysponowała, wyremontowała lokale osób trzecich” – stwierdza raport.

Kontrolerzy zarzucają też prezesowi Bentkowskiemu, że zmiana umowy z H-P doprowadzi do opóźnienia we wdrażaniu systemu IACS. „ARiMR nie była organizacyjnie przygotowana do prowadzenia tego typu prac. Z pozycji klienta nadzorującego należyte wykonanie zamówionego produktu stała się rzeczywistym współwykonawcą prac, do prowadzenia których nie miała niezbędnych sił, środków oraz doświadczenia”- czytamy w podsumowaniu kontroli.

Według raportu nie ma mowy, by rejestr gospodarstw rolnych niezbędny do rozdzielania dopłat bezpośrednich był gotowy na czas. Właściwe rozpoczęcie rejestracji gospodarstw rolnych rozpocznie się dopiero na początku roku przyszłego, będzie więc opóźnione o rok.

Wyniki kontroli mają zostać przedstawione ministrowi rolnictwa i prezesowi agencji 5 maja.

Jak się dowiedzieliśmy, nowy prezes agencji Jerzy Miller chce zlikwidować ok. 50 biur powiatowych, na terenach których jest mało gospodarstw rolnych. Pracę w powiatach straci też wielu pracowników, zwłaszcza w rzeszowskim i podkarpackim, gdzie są przerosty zatrudnienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza