Składka rolnika na urzędnika

Zdecydowanie za wysokie zarobki urzędników obsługujących Fundusz Składkowy Ubezpieczenia Społecznego Rolników i wyprowadzanie z tego funduszu milionów złotych na wątpliwe inwestycje stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. Teraz z raportem zapoznaje się obecny prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Jan Kopczyk (PSL).

Każdy rolnik raz na kwartał płaci dwie składki obowiązkowego ubezpieczenia: do KRUS – 150,90 zł (ubezpieczenie emerytalno-rentowe) i do FSUSR – 54 zł (ubezpieczenie chorobowe, wypadkowe i macierzyńskie). KRUS w 94 proc. jest dotowana z budżetu państwa

Fundusz Składkowy utrzymuje się wyłącznie ze składek rolników. Został utworzony przede wszystkim po to, by wypłacać rolnikom świadczenia wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie, ale z jego pieniędzy korzysta też 50-osobowa Rada Ubezpieczenia Społecznego Rolników oraz oczywiście urzędnicy obsługujący fundusz.

Pensja pięć razy większa

Od jesieni funkcjonowanie Funduszu Składkowego badała NIK. – Była to tylko kontrola rozpoznawcza – mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK. – Kontrolę pełną rozpoczniemy prawdopodobnie w połowie roku.

Na razie inspektorzy NIK stwierdzili, że urzędnicy funduszu składkowego są najlepiej opłacani w Polsce – średnio zarabiają powyżej11,3 tys. zł miesięcznie, czyli przeszło pięć razy więcej niż wynosi przeciętne wynagrodzenie urzędnika w KRUS-ie. Na dodatek „stanowiska tworzone w funduszu często powielają działalność jednostek organizacyjnych KRUS” – czytamy w raporcie. Były prezes KRUS i Funduszu Składkowego Marek Hołubicki broni się, że to nie on, tylko rada nadzorcza funduszu ustaliła takie wynagrodzenia pracowników.

Jeszcze lepiej (w stosunku do nakładu pracy) zarabiają liczni doradcy Funduszu Składkowego. Rada nadzorcza ustaliła, że będą zarabiać od 3 do 6 przeciętnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (7-14 tys. zł miesięcznie). Tylko za gotowość do pracy. Za wszystkie wykonane zlecenia doradcy pobierali dodatkowe wynagrodzenia.

Jan Kopczyk, od 10 października ub.r. prezes KRUS i jednocześnie Funduszu Składkowego przyznał inspektorom NIK, że też próbuje ustalić, czym zajmują się doradcy i ilu ich jest. Wiadomo jedynie, że niektórzy pisali opinie prawne.

Przychodnia czy perfumeria?

W lipcu 2001 r. Fundusz Składkowy powołał spółkę akcyjną Centrum Rozwoju Systemów Medycznych. Na ponad 75 proc. akcji fundusz wyłożył 3,1 mln zł. Drugim udziałowcem została Agencja Rozwoju Przemysłu, która miała kupić autobusy, wyposażyć je w aparaturę medyczną i w ten sposób stworzyć przychodnie lekarskie na kółkach, docierające do wszystkich wsi.

W statucie napisano, że spółka może też zajmować się handlem (w tym hurtową sprzedażą perfum), reklamą i doradztwem.

Mimo wielkich planów spółka nie działa, a tylko w ciągu dziewięciu miesięcy 2002 r. lokaty bankowe spółki zmalały o 400 tys. zł. Nie wiadomo także na co wykorzystano odsetki od kapitału. Członkowie zarządu centrum utrzymują, że nie pobierali wynagrodzenia.

Już w grudniu ub.r., czyli praktycznie po kontroli NIK, w radzie nadzorczej centrum zasiedli dwaj doradcy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego: Wiktor Masłowski i Krzysztof Kuszewski (ponoć na prośbę prezesa KRUS).

Statut sprytnie napisany

Kontrolerzy NIK ustalili też, że w latach 1997-2001 Fundusz Składkowy kupił za 7,1 mln zł 41,65 procent udziałów w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych. Dodatkowo wydał 9,7 mln zł na dofinansowanie towarzystwa. Mimo to, jak podaje NIK, pod koniec 2001 r. udziały te były warte jedynie 4,6 mln zł, bo firma generuje straty.

Prezes Kopczyk tłumaczy, że Fundusz Składkowy, mimo posiadania ponad 41 proc. akcji nie ma żadnej możliwości wpływania na decyzje TUW (ani na zmianę zarządu towarzystwa), ponieważ „statut jest tak sprytnie napisany”.

 – Fundusz Składkowy dofinansowuje Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych, ale to jest firma ubezpieczająca rolników, którzy mają tam 15-procentowe zniżki. Więc pieniądze ze składek na fundusz trafiają z powrotem do rolników, tylko w innej formie – tłumaczy Teresa Marmucka-Lalka, członek Rady Ubezpieczenia Społecznego Rolników, zasiadająca w Radzie Nadzorczej RUSR. – Omawialiśmy już raport NIK na posiedzeniu rady nadzorczej. Izba nie stawia funduszowi żadnych wielkich zarzutów.

Raport jeszcze nie został ujawniony. – Ale mogę potwierdzić, że te wszystkie zarzuty zostały w nim postawione – powiedziała „Pomorskiej” Małgorzata Pomianowska, rzecznik NK. Teraz z wynikami wstępnej kontroli zapoznaje się prezes Jan Kopczyk.

W najbliższy wtorek raportem NIK zajmie się Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Wiem też, że niektórzy członkowie Rady Rolników wyłudzili pieniądze z Funduszu Składkowego – powiedział nam Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący komisji. – To też będzie przedmiotem naszego zainteresowania.

Źródło: Gazeta Pomorska