Liberalizacja handlu rolnego z Węgrami

Węgrzy są oburzeni wycofaniem się polskiego rządu z zawartego kilka dni temu porozumienia na temat liberalizacji handlu rolnego.

Minister rolnictwa Imre Nemeth określił polską reakcję jako szokującą. Węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych na razie wstrzymuje się od oficjalnych komentarzy. W piątek problemem obrotu rolnego z Polską zajmie się na swym posiedzeniu węgierski rząd. Na razie nie wiadomo, czy strona węgierska także wycofa się z obopólnych ustaleń i "w odwecie" utrzyma wysokie cła na polskie słodycze oraz susz warzywny.

Nieoficjalnie wiadomo, że weto polskiego premiera, które faktycznie zniweczyło kilkuletnie wysiłki mające na celu stopniowe przestawienie polsko-węgierskiego handlu rolnego na bardziej ucywilizowane tory, rozczarowało tutejszych polityków. Węgierskim gościom, którzy uczestniczyli we wczorajszych Dniach Polskich w Szeged, polskie jadło mogło stanąć kością w gardle po lekturze porannej prasy. Wszystkie węgierskie dzienniki podjęły temat sporu, ironizując, że była to najkrótsza ugoda w polsko-węgierskiej historii. Szczególnego pecha ma prezydent Wrocławia, który właśnie teraz wybiera się do Budapesztu, aby szukać węgierskiego poparcia dla organizacji Expo 2010 w stolicy Dolnego Śląska.

Obawy przed zalaniem polskiego rynku węgierską pszenicą są niezrozumiałe dla naddunajskich rolników. Według danych największego eksportera pszenicy Agrograin Rt. od lipca 2001 do czerwca 2002 r. do Polski sprzedano tylko 21 tys. 573 tony pszenicy o wartości ok. 2 mln dolarów. Z powodu słabych tegorocznych zbiorów – 3,7 mln ton wobec 5 mln ton w 2001 roku – nie będzie silnej presji na eksport węgierskiej pszenicy, tym bardziej do Polski. W kolejce po wysokiej jakości węgierskie ziarno, bogate w proteiny i gluten, ustawiają się już bowiem importerzy z Niemiec, którzy z powodu ulewnych deszczy mieli w tym roku słabe żniwa. Węgierska pszenica jest sprzedawana obecnie do Niemiec po 117 euro za tonę.

Przedstawiciele Agrograin Rt. potwierdzają coraz większe zainteresowanie polskich młynów importem węgierskiej pszenicy, ponieważ ziarno tak wysokiej jakości nie jest w Polsce produkowane, jest natomiast niezbędne do wytwarzania dobrej mąki do produktów cukierniczych.

Źródło: Gazeta Wyborcza