Ceny zbóż, notowania, aktualności

Polskie rzeźnie i mleczarnie chcą więcej czasu na dostosowanie się do norm UE

Polskie rzeźnie i mleczarnie chcą więcej czasu na dostosowanie się do norm UE
O maksymalnie dodatkowy rok, do 30 kwietnia 2005 r., wystąpiło 407 polskich zakładów przetwórstwa mięsa, mleka, ryb i chłodni na dostosowanie się do wyśrubowanych unijnych norm sanitarno-weterynaryjnych. Zaledwie 195 zakładów normy te spełnia już dziś.

Te dane ujawnił wczoraj dziennikarzom wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk. Jego zdaniem są szanse, że Bruksela zgodzi się dać ten rok ok. 270 zakładom z tzw. kategorii B1 (miały spełnić unijne normy do czasu naszego wejścia do Unii) oraz B2 (wynegocjowaliśmy dla nich w Kopenhadze okres przejściowy). Był natomiast pesymistą co do 136 zakładów, które zgłosiły wnioski, ale należą do kategorii C. Eksperci już w ub.r. uznali, że w nich koszta modernizacji i niezbędnych inwestycji są zbyt duże i nie mają one przed sobą rynkowych perspektyw.

Dlaczego tak mało np. rzeźni zdecydowało się na walkę o spełnienie unijnych wymogów? Zdaniem Pilarczyka ich właściciele zrobili twardą analizę ekonomiczną, z której wyszło im, że zamiast np. usprawniać ubój bardziej będzie się im opłacało w ogóle z niego zrezygnować i poświęcić się wyłącznie przetwórstwu mięsa. Nie krył jednak, że był rozczarowany tak małą liczbą wniosków.

W traktacie akcesyjnym wynegocjowaliśmy możliwość starania się o okres przejściowy dla 260 zakładów przetwórstwa mięsa czerwonego, 53 - białego, 40 - ryb, 113 mleczarni i siedmiu chłodni. O europejską szansę wystąpiło tymczasem np. zaledwie 16 zakładów przetwórstwa drobiu, które zdaniem Unii będzie na to stać oraz 12, których wnioski Bruksela najpewniej odrzuci. W przypadku mleczarni na dodatkowy rok może liczyć 31, a 13 raczej takich szans nie ma.

 - Ograniczenie liczby zakładów nie wpłynie na dostawy na rynek, gdyż moce przerobowe w tych, które zostaną, są wystarczające - zapewnił minister Pilarczyk. Dodał jednak, że "jest problem społeczny" z ludźmi z zakładów, które nie przetrwają. Nie podał danych, jak wielu ludzi może stracić pracę. Wiadomo, że unijne normy są wyśrubowane zwłaszcza dla małych rzeźni i mleczarni.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Powrót do aktualności