Aktualne notowania

Ładuję notowania...

Zobacz wszystkie notowania mięsa lub zbóż.

ARR

Wrzesień 2011

Kursy walut

USD
3,4589
Euro
4,3510

Kurs średni NBP z dnia
25 maja 2012

2 marca 2005

Co to jest cielęcina?

Odpowiedź tylko z pozoru jest jasna – "mięso z cielaka". Bo do kiedy zwierze jest cielęciem? W Unii Europejskiej co kraj to inna definicja. Bruksela chce to ujednolicić. 25 państw ma się wypowiedzieć w tej sprawie do 10 kwietnia

Za PRL–u, gdy mięso było na kartki, każdy miał swoją "babę z cielęciną". – Mięso nawet trzyletnich krów jako cielęcinę sprzedawano. Twarde było, nie do pogryzienia – wspomina Edward Kowalski z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. – W latach 90. ukuło się w ministerstwie rolnictwa, że cielak może mieć góra sześć miesięcy. I przykręciliśmy śrubę mocniej niż w Europie.

W polskiej misji w Brukseli cytują nam polską normę: cielak ma mieć do sześciu miesięcy, "zęby siekacze bez rozstępu i bez śladów starcia". Znak, że nie żuło trawy. Do 150 kg ciele jest "lekkie" (lepsze), powyżej – ciężkie (mniej cenione). Cielęcina musi mieć określoną w normie barwę i smak.

 – Krowa się cieli od stycznia do marca. Do końca października cielak ssie mleko matki na pastwisku. Dopiero wtedy powinien być odsadzany, gdy waży ze 250 kg – mówi dyr. Kowalski. – Polski hodowca jest jednak biedny, żyje na kreskę w sklepie i sprzedaje cielaka trzymiesięcznego, gdy waży 100 kg. Takie zwierzę za 800 zł bierze od niego Włoch i wywozi. U siebie podkarmia i zgarnia unijną dotację do krów–mamek. W efekcie nic go polski cielak nie kosztuje. Włosi tak już od 40 lat od nas je zabierają. Kiedyś po milion sztuk, teraz 400 tys rocznie. 80–90 proc. cieląt na eksport jedzie do Włoch. To nas pozbawia bazy do hodowli – narzeka Kowalski.

Włosi chcieliby na polskich cielętach zarobić jeszcze więcej. Zaproponowali, by za cielęcinę uznać mięso z cielaka do ósmego miesiąca. Tak jest w Niemczech czy Belgii, gdy we Włoszech i we Francji, gdzie cielęciny je się najwięcej, pół roku. W Holandii cielak może mieć dziewięć miesięcy i być karmiony mlekiem z proszku, a w Hiszpanii nawet rok i żywić się trawą.

Gdy ministerstwo rolnictwa zapytało polskich hodowców co myślą o definicji cielęciny, zrazu uwag do naszej normy nie zgłosili. Ale jak się dowiedzieli, że Bruksela skłania się, by limit podnieść i ujednolicić w UE do ośmiu miesięcy, to przyklasnęli gorąco. – Starsze zwierzę, cięższe, więcej się zarobi – mówi Kowalski.

Tylko czy taką cielęcinę przełkną jeszcze konsumenci?
Robert Sołtyk, Bruksela, Gazeta Wyborcza, 2 marca 2005