MRiRW
Cotygodniowe informacje
24 maja 2012:
Kursy walut
- USD
- 3,4779
- Euro
- 4,3665
Kurs średni NBP z dnia
24 maja 2012
31 sierpnia 2004
Rosyjscy inspektorzy nie spieszą się z kontrolami
Polskie zakłady produkujące i eksportujące żywność do Rosji mogą mieć od września problemy w związku z brakiem tzw. akredytacji. A kontrole rosyjskich inspektorów weterynaryjnych nie dotarły nawet do półmetka.Na liście firm, które zechciały poddać się kontroli przez rosyjskich inspektorów weterynaryjnych znalazło się w Polsce aż ok. 390 zakładów zajmujących się ubojem oraz przetwórstwem mięsa wieprzowego, wołowego, drobiowego i ryb. Na listę zakładów zdecydowanych na przyjęcie kontrolerów wpisały się też 93 zakłady mleczarskie, w tym również takie, które do eksportu na Wschód dopiero się przygotowują. – Jesteśmy zainteresowani tym rynkiem i sądzę, że Rosjanie chętnie kupią nasze twarogi – uważa Bolesław Gumowski, prezes Kujawskiej Spółdzielni Mleczarskiej we Włocławku.
Moskwa milczy
Nie wiadomo jednak, czy od jutra eksport do Rosji nie zostanie wstrzymany. – Kłopoty mogą mieć wszystkie zakłady, które zgodziły się na kontrole – uważa Andrzej Gantner , dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności. – Przecież do dzisiaj żaden polski zakład nie otrzymał certyfikatu z Moskwy, a rozporządzenie Głównego Inspektora Weterynaryjnego Federacji Rosyjskiej, które ukazało się 27 kwietnia tego roku, mówi wyraźnie, że czas na uzyskanie akredytacji minie 1 września.
Bez wyobraźni
Na razie rosyjscy lekarze skontrolowali 75 zakładów – ubojni. – Kontrolę przeszliśmy pozytywnie, ale certyfikatu nadal nie mamy i obawiamy się, że od września będą kłopoty z eksportem – mówi Marek Langowski , dyrektor naczelny Zakładów Mięsnych "MAT" Czerniewicach. – Na wszelki wypadek nie podpisujemy kontraktów. Rosyjscy kontrahenci też chyba zdają sobie z tego sprawę, bo ostatnio nie szukają z nami kontaktów.
– Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby doprowadzić do takiej sytuacji – denerwuje się dyrektor Gantner. – Dlaczego doktor Kołodziej dopiero 11 sierpnia napisał do strony rosyjskiej i zaproponował ciąg dalszy kontroli od 1 października?!
Polscy producenci obawiają się, że czas, który stracą na kontrole i akredytacje, wykorzystają firmy zachodnie i przejmą rynek.
Wschodni grymas
– Zachodzi taka ewentualność, że będą problemy z eksportem, ale my zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy – twierdzi Jacek Leonkiewicz , rzecznik Głównej Inspekcji Weterynaryjnej. – Doktor Kołodziej dwukrotnie prosił stronę rosyjską o rozszerzenie i przyspieszenie kontroli. Bez efektów. Teraz piłkę serwuje Federacja Rosyjska. Rosjanie zdają sobie sprawę, że mają atrakcyjny rynek zbytu. Bije się o nich nie tylko Europa, więc mogą grymasić.
Zdaniem Polskiej Federacji Producentów Żywności problemem powinien zająć się polski rząd, i to jak najszybciej. Na korespondencję pomiędzy głównymi lekarzami obu krajów już nie ma czasu. Tym bardziej że rosyjski lekarz wraca z urlopu za tydzień.
Lucyna Talaśka-Klich, Gazeta Pomorska, 31 sierpnia 2004
