Aktualne notowania

Ładuję notowania...

Zobacz wszystkie notowania mięsa lub zbóż.

ARR

Wrzesień 2011

Kursy walut

USD
3,4779
Euro
4,3665

Kurs średni NBP z dnia
24 maja 2012

26 kwietnia 2004

Niemcy wykupują polskie tuczniki

Niemieckie firmy przyjeżdżają po polskie świnie, bo są tańsze niż tuczniki z Zachodu i dobrej jakości. Płacą od ręki. To może sprawić, że za miesiąc, dwa polskim zakładom mięsnym zacznie brakować surowca.

W województwach przodujących w produkcji tuczników (wielkopolskim i kujawsko–pomorskim) coraz częściej pojawiają się kupcy z Niemiec.

Hodowcom w to graj

Przyjeżdżają TIR–ami, za kilogram tucznika oferują zwykle o 10–15 gr więcej niż polskie firmy. Rolnicy sprzedają im żywiec bardzo chętnie, przede wszystkim dlatego, że nie muszą czekać na przelewy. Niektórzy z nich łamią umowy kontraktacyjne podpisane z naszymi zakładami mięsnymi. – Konkurencja ze strony niemieckich firm jest dobra dla naszych rolników – uważa Jan K. Ardanowski, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, producent trzody chlewnej. – To może sprzyjać wzrostowi cen żywca i lepszemu traktowaniu rolników przez nasze zakłady mięsne. Być może dzięki temu zechcą one związać się z gospodarzami umowami kontraktacyjnymi.

Polskie zakłady płacą rolnikom za żywiec najczęściej po dwóch, trzech tygodniach od dostawy. – Niemcy są silniejsi ekonomicznie – uważa Henryk Cieśliński, prezes Zakładów Mięsnych Polmeat w Brodnicy. – To zjawisko dość niebezpieczne. W odpowiedzi musimy zacząć penetrować zachodnie rynki. Zdaniem Cieślińskiego, polskie wyroby mogą być konkurencyjne w Niemczech nie tylko dlatego, że są dobrej jakości, ale także ze względu na niższe koszty produkcji.

Wstawione prosiaki

Problem może się jednak pojawić, jeśli z Polski wyjedzie zbyt dużo tuczników. Nawet umowy kontraktacyjne nie stanowią wystarczającego zabezpieczenia. W brodnickich zakładach za wywiązanie się z umów rolnicy dostają nawet 4–procentowy dodatek. Pomimo tego niektórzy i tak "zapominają" o zobowiązaniach, gdy świń na rynku zaczyna brakować, a ceny żywca idą w górę.

 – To niedopuszczalne, by rolnicy łamali umowy kontraktacyjne – uważa Ardanowski. – Musimy zapewnić naszym zakładom surowiec i dlatego jeszcze w tym roku powołamy firmę, która zajmie się hodowlą świń w systemie nakładczym – mówi Cieśliński. – Zamierzamy wstawiać do rolników prosiaki lub warchlaki o bardzo dobrej mięsności. Dzięki temu zapewnimy sobie dobrą jakość i surowca nam nie zabraknie.
Gazeta Pomorska, 26 kwietnia 2004