MRiRW
Cotygodniowe informacje
17 maja 2012:
Kursy walut
- USD
- 3,4431
- Euro
- 4,3683
Kurs średni NBP z dnia
18 maja 2012
SAPARD: Rolnicy i przedsiębiorcy nie korzystają z programu
Polscy rolnicy i firmy przetwórcze złożyły do wczoraj ok. 4 proc. wszystkich wniosków o pomoc z unijnego programu SAPARD, pozostałe to projekty gmin. Małe zainteresowanie unijnymi pieniędzmi wynika głównie z faktu, że wobec SAPARD są konkurencyjne programy.– Porównując pierwsze dwa miesiące SAPARD w Polsce z wynikami początku programu w Bułgarii czy Estonii można mówić o sukcesie – powiedział "Rz" jeden z urzędników resortu rolnictwa. W tych państwach w pierwszych miesiącach zebrano w ogóle po kilka wniosków o pomoc z SAPARD. O wiele lepiej jest w Polsce, gdzie do odpowiedzialnej za SAPARD Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) do wczoraj trafiło 2069 wniosków o unijną pomoc.
W Polsce, jak dotychczas, najwięcej wniosków złożyły gminy. Skierowały one do ARiMR 1986 kompletów dokumentacji. – Ta liczba nie powinna się znacząco zmienić, ponieważ regionalne oddziały agencji połączone są komputerami w sieci, więc każdy wniosek jest automatycznie rejestrowany – podaje biuro prasowe agencji.
SAPARD nie cieszył się za to dużym zainteresowaniem wśród rolników i przedsiębiorców. Do wczoraj do agencji wpłynęły – 79 wniosków od rolników i 4 od przedsiębiorców. ARiMR nie chce się wypowiadać, dlaczego tak się stało. Ocenę pierwszych miesięcy funkcjonowania polskiego SAPARD przedstawi dziś, na konferencji prasowej.
– Nie dziwi mnie fakt, że najbardziej aktywne w programie SAPARD są gminy, bo one przygotowywały się do tego programu najdłużej. Poza tym, gminy nie mają innej możliwości taniego finansowania inwestycji niż unijne pieniądze – powiedział "Rz" Zbigniew Chrzanowski, były wiceminister rolnictwa. – Aby dostać pieniądze z SAPARD, trzeba najpierw samu wyłożyć środki na inwestycję. Na takie rozwiązanie większość polskich rolników nie może sobie pozwolić. Łatwiejsze w pozyskaniu i tym samym atrakcyjniejsze są dla rolników kredyty preferencyjne z dopłatami ARiMR – mówi Zbigniew Chrzanowski. Zdaniem ministra agencja za mało informowała, że jedna inwestycja może być finansowana zarówno z kredytów preferencyjnych, jak i z SAPARD. Chodzi o to, że część inwestycji rolnik może potraktować jako oddzielne zadanie finansowane z unijnego programu. Jeżeli rolnik chciałby zbudować oborę, to mógłby na ten cel zaciągnąć kredyt preferencyjny. Natomiast halę udojową mógłby sfinansować z SAPARD.
– Muszę również przyznać, że nie najlepsze były kryteria programu operacyjnego, który odziedziczyłem po poprzednikach. Ograniczyły one wielkość gospodarstw, które hodują trzodę chlewną i mogą się ubiegać o pomoc z SAPARD. Takie gospodarstwa mogą mieć do 250 stanowisk. Tymczasem są one zbyt małe, aby pozwolić sobie na inwestycje. Zwłaszcza kiedy na początku trzeba je sfinansować w całości z własnej kieszeni – mówi Chrzanowski. Jego zdaniem, w unijnym programie nie powinno być żadnych ograniczeń wielkości gospodarstw. – Moi następcy trochę zaprzepaścili szansę i nie zwrócili się do Brukseli o zmianę programu operacyjnego w tym zakresie. Można to było zrobić już po uzyskaniu akredytacji dla ARiMR – mówi były minister.
Małe zainteresowanie SAPARD wśród przedsiębiorców wynika natomiast z faktu, że istnieją już konkurencyjne programy modernizacji branży przetwórstwa mlecznego i mięsnego. Pieniądze z nich są łatwiejsze do zdobycia niż z SAPARD.
John O'Rourke, pierwszy radca Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie: |
