MRiRW
Cotygodniowe informacje
17 maja 2012:
Kursy walut
- USD
- 3,4431
- Euro
- 4,3683
Kurs średni NBP z dnia
18 maja 2012
19 sierpnia 2002
Biopaliwa to złota żyła – dla wybranych
Na produkcji ekoskładników do benzyny da się świetnie zarobić – jeśli parlament zafunduje wysokie ulgi w akcyzie. Są jeszcze tylko dwa małe dodatkowe warunki: trzeba będzie bardzo dużo zainwestować i zdobyć przychylność urzędników ministerstwa rolnictwa.Wielu inwestorów już uwierzyło, że produkcja ekokomponentów będzie prawdziwym eldorado. Ryzyko jest jednak niemałe. Może się okazać, że zamiast liczyć krociowe zyski wielu graczy będzie walczyć o przetrwanie.
Coraz więcej firm w Polsce liczy na zyski z produkcji ekokomponentów do paliw. Wśród nich są największe spółki chemiczne czy Bartimpex Aleksandra Gudzowatego. Wielu z nich wierzy, że nowa działalność może okazać się prawdziwym eldorado. Oby się nie pomylili, bo – mimo teoretycznej przychylności polityków – barier dla produkcji ekokomponentów nie brakuje.
Każdy z wchodzących na ten rynek graczy powinien być realistą określając wielkość produkcji. W Polsce dolna granica zdolności produkcyjnych planowanych instalacji, wytwarzających estry metylowe, wynosi 5–20 tys. ton rocznie, a górna sięga nawet 300 tys. ton. Specjaliści sugerują, żeby już teraz dokonać realnej oceny sytuacji, korzystając przy tym z doświadczeń innych państw.
– W krajach takich jak Niemcy, Francja czy Czechy biznes odchodzi od produkcji estrów na bazie instalacji o bardzo małej wydajności, sięgającej 10–20 tys. ton, lub jeszcze mniejszych, jak np. w Austrii. A właśnie m.in. takie przedsięwzięcia planuje się w Polsce. Obecnie na Zachodzie przeważają wytwórnie o wydajności minimum 50 tys. ton rocznie. To one są w stanie spełnić odpowiednie kryteria ekonomiczne i jakościowe – tłumaczy Janusz Kolczyński, dyrektor Wojskowego Ośrodka Badawczo–Rozwojowego Materiałów Pędnych i Smarów.
Tymczasem przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) ostrzegają przed nadmierną centralizacją produkcji w rękach niewielkiej grupy producentów.
– Taka sytuacja zwiększa groźbę praktyk monopolistycznych na rynku surowców i ograniczy tworzenie nowych miejsc pracy w sektorze rolniczym, a tym samym utrudni bądź nawet uniemożliwi jego restrukturyzację. Moim zdaniem, produkcja surowca i wytwarzanego z niego surowego oleju powinna mieć miejsce na poziomie powiatu. Dopiero ten surowy lub nawet rafinowany olej mógłby trafiać do dużej agrorafinerii. Zagwarantuje to z jednej strony jakość produkowanego estru, a z drugiej ograniczy koszty jego wytwarzania – podkreśla Kazimierz Żmuda, dyrektor w Departamencie Gospodarki Ziemią i Rozwoju Infrastruktury Wsi MRiRW.
Rozdrobnienie produkcji może mieć jednak bardzo negatywny skutek dla jakości wytwarzanych na bazie ekokomponentów biopaliw.
– Dla odbiorców ekokomponetów, np. dla Orlenu, duża liczba dostawców będzie problemem, zwłaszcza jeśli chodzi o zachowanie norm. Kryteria muszą być wyśrubowane, bo estry metylowe niewłaściwie produkowane i przechowywane, mogą wyrządzić wiele szkód. Skutkiem braku nadzoru nad ich jakością może być np. korozja elementów silnika i jego uszkodzenie – mówi Janusz Kolczyński. Orlen dostrzega złożoność tego problemu.
Anna Bytniewska, Puls Biznesu, 19 sierpnia 2002
