Młode tuczniki Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

(Nie)oczekiwana zmiana

Ten tydzień przyniósł stabilizacje na niemieckiej giełdzie trzody, ale na wysokim poziomie. Przez ponad rok produkcja świń była nieopłacalna i hodowcy rezygnowali z trzymania tuczników. Teraz sytuacja się odwróciła. Stawki za żywiec zachęcają do zwiększania hodowli.

Chiński popyt na wieprzowinę zachwiał całym światowym rynkiem. Import z Europy rośnie, a produkcja nie nadąża za popytem. Jedak by hodowcy mogli zwiększyć pogłowie, potrzebne są prosięta. Dużą część warchlaków sprowadzamy z krajów Unii Europejskiej głównie z Danii, ale też Holandii czy Niemiec. Ale towaru brakuje. A ceny rosną równie szybko jak żywca wieprzowego.

Krajowe warchlaki, w zależności od wagi, kosztują od niecałych 300 złotych za najmniejsze sztuki, do blisko 350 złotych za zwierzęta ważące 30 kg. Chętnych na nie jest tak dużo, że niektórzy hodowcy mają już wyprzedany towar do końca maja.

By uzyskać odpowiednią do uboju wagę, warchlaki potrzebują ponad trzech miesięcy. Ale i wtedy, zdaniem ekspertów, żywca wcale nie będzie zbyt dużo, bo teraz prosiąt jest za mało, by latem mówić o „świńskiej górce”.

Źródło: Agrobiznes TVP