Grupa dzików Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Dziczyzna i magazyny pełne problemów

W czasie pandemii chłodnie są pełne dziczyzny i na razie sposobu na rozładowanie problemu nie widać. Eksport prawie nie funkcjonuje, a w magazynach składowane są kolejne tusze.

Chociaż dziki trafiają do zakładów w stosunkowo niewielkich ilościach (na każdy z licznych punktów skupu średnio przypada po kilka sztuk tygodniowo) to jednak podaż tego mięsa stale rośnie, a sprzedać go nie ma gdzie. W chłodniach przybywa więc towaru, tymczasem ostatnie wysyłki były w drugiej połowie lutego.

Zaplanowany na początek marca eksport do Francji, Austrii, czy Niemiec stanął. Tylko w sporadycznych przypadkach są realizowane wcześniej zawarte kontrakty. Do tego nadal nie pracują restauracje. A dla sieci handlowych to za drogi towar, aby go zamawiać.

Dziki pozyskiwane są w ramach odstrzałów redukcyjnych, albo sanitarnych. Małe i średnie sztuki zagospodarowują zwykle sami myśliwi we własnym zakresie, a duże dostarczają do zakładów przetwórczych.

Teraz za kilogram dzików można dostać od 1,50 zł do 2,00 zł. Zakłady, będąc w trudnej sytuacji, przymierzają się do wprowadzenia przedłużonych terminów płatności za dostarczoną dziczyznę, o około 3 miesiące. To pozwoliłoby im przetrwać trudny czas zamrożonych w chłodniach pieniędzy.

Źródło: Agrobiznes TVP