Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Zbiory śladami suszy

kombajn zbierający kukurydzę
123RF Zdjęcie Seryjne

Tego roku zbiór zaczął się znacznie wcześniej niż w poprzednich sezonach.

– Z reguły czas koszenia kukurydzy zaczynał się od 1-ego września, kończył na 15-tym, 20-tym października. No w tym roku był to 20-ty sierpnia, początek koszenia kukurydzy – poinformował Jarosław Sikorski, usługi rolnicze.

Na Mazowszu zbiory zmierzają ku końcowi. Z kolei na południu Polski, gdzie wegetacja rozpoczyna się najwcześniej, kukurydza na kiszonkę jest już zebrana.

– Bardzo przyspieszone żniwa ze względu na suszę. Kukurydza praktycznie doszła wszędzie, bez mała wszędzie w jednym czasie, więc staramy się nadrobić ten cały czas, żeby jak najszybciej to skosić, bo masa się zrobiła naprawdę bardzo sucha – stwierdził Marek Brzozowski, usługi rolnicze.

A jeszcze w zeszłym roku był problem ze zbiorem ze względu na obfite opady deszczu. Obecny sezon mija pod znakiem suszy. Ta dała się najmocniej we znaki w najistotniejszym dla kukurydzy momencie, czyli w lipcu i w sierpniu, gdy uprawa potrzebuje najwięcej wody. Przez to kukurydza nie dojrzała w sposób naturalny, lecz zaczęła zasychać.

– Zachodniopomorskie, to jest Wielkopolskie, to jest Lubuskie, część południowego zachodu Polski – wymieniał Tadeusz Szymańczak z Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych. I podał, że w tych rejonach straty sięgają 70%, podczas gdy normą dla strat w przypadku uprawy kukurydzy, jest 30%.

We wspomnianych przez Tadeusza Szymańczaka regionach, jakość kukurydzy na kiszonkę nie zadowala rolników. Większy jest za to areał upraw. Pocieszeniem może być mniejsze w tym roku porażenie kukurydzy omacnicą prosowianką. Na przykład w centralnej Polsce jest jej niemal dziesięciokrotnie mniej niż przed rokiem.

Mało który producent mleka wyobraża sobie żywienie zwierząt bez kiszonki z kukurydzy. Tego roku, gdy susza uszczupliła plony, jej wartość jest większa niż zwykle.

Źródło: na podstawie: Agrobiznes TVP