Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Dzikie szkody

zniszczona kukurydza na polu
123RF Zdjęcie Seryjne

Jacek Lenczewski prowadzi z rodzicami gospodarstwo rolne, hodują głównie bydło mleczne. W takiej produkcji najlepszą paszą jest kukurydza, na którą apetyt mają nie tylko krowy, ale także dziki. Zwłaszcza, że z powodu mokrej zimy, na polach zostało sporo nie skoszonej kukurydzy. Dziki mają więc „otwarty bufet”, ale mimo to, wchodzą w szkodę rolnikom. A ci – oczekują odszkodowań.

Jak mówi Jarosław Żukowski z Polskiego Związku Łowieckiego, Związek płaci odszkodowania za szkody wyrządzone w uprawach rolnych przez zwierzynę dziką: łosie, jelenie, sarny i dziki. Ale myśliwi nie mogą polować w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Dlatego też za takie szkody, jak na polu Jacka Lenczewskiego, Związek nie zapłaci.

Polski Związek Łowiecki zajmował się do tej pory zarówno wypłatami, jak i szacowaniem szkód, a to nie podoba się rolnikom. W przygotowywanym projekcie zmiany ustawy o prawie łowieckim, do zespołu szacującego straty miałby dołączyć przedstawiciel gminy. Ale to wiąże się z kosztami. I to właśnie one, zdaniem Jarosława Żukowskiego (zwracającego uwagę na fakt, że za pracę przedstawiciela gminy nie płaciłby Związek), są powodem opóźnienia wprowadzenia zmian w ustawie o prawie łowieckim. A rolnicy na projekt czekają z niecierpliwością – ich zdaniem myśliwi przestaliby wreszcie być sędziami w swojej sprawie. I można by wówczas liczyć na to, że odszkodowania za straty spowodowane na polach przez dzikie zwierzęta, byłyby wyższe.

Źródło: Agrobiznes TVP