Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Dobre pasze nasze

worek z naturalną paszą
123RF Zdjęcie Seryjne

Eksperci wraz z naukowcami zastanawiają się, jak i kiedy Polskę uda się uwolnić od konieczności importu soi GMO zza oceanu. Ustalono, że źródeł białka, które mogłyby zastąpić soję GMO jest wiele, a Polska posiada ich co najmniej kilka. Od dziś można je stopniowo rozwijać.

Każdego roku sprowadzamy około 2,5 mln t soi GMO. To najtańsze i najbardziej dostępne źródło białka, którego używa się do produkcji pasz. Jak przypominają producenci rzepaku, w tym samym czasie z Polski wysyłamy śrutę i makuchy rzepakowe, które trafiają do niemieckiego przemysłu paszowego. Rocznie to nawet 700 tys. t. Ograniczenie eksportu na rzecz krajowego zużycia mogłoby pomóc w zmniejszeniu importu soi GMO. Jak zapowiada minister rolnictwa, na początku roku rozpocznie się publiczna debata na temat innych źródeł białka niż GMO. Pojawi się też opracowany przez resortowy zespół plan wsparcia takiej produkcji.

Z końcem 2018 r. kończy się dwuletnie zezwolenie na import soi GMO. Wygląda na to, że na stole pojawi się kolejny postulat o ponowne przesunięcie terminu wejścia w życie zakazu importu soi, tak żeby po 2018 r. można było używać jej do skarmiania zwierząt. Dokładne wejście w życie zakazu uzależnione będzie od dostępności krajowego białka do produkcji pasz.

Źródło: Agrobiznes TVP