Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Chowanie głowy w piasek

struś z hodowli
123RF Zdjęcie Seryjne

Ceny żywca spadły. Hodowcy strusi, którzy nie mieli zakontraktowanego odbioru zwierząt, są załamani. Trzymanie ptaków w zamknięciu przekłada się na przerosty, a hodowla wydłużyła się o 4 miesiące. Teraz do uboju trafiają strusie w wieku 12-14 miesięcy. Z jajami też może być problem, bo jeśli zakaz nie minie, to zniesione jaja w takim zagęszczeniu ruchliwych ptaków mogą nie przetrwać, a te, które uda się pozyskać, raczej trafią do inkubatorów na bardziej opłacalny wylęg piskląt.

Jaja przed Wielkanocą kosztują od 60 do 70 zł/szt. Wielu hodowców zastanawia się więc nad likwidacją stad. Szczególnie dotyczy to tych gospodarstw, które wysyłały strusinę sporadycznie do Francji czy Niemiec. Teraz chcą sprzedać towar do uboju nawet za pół ceny, żeby tylko pozbyć się kłopotu. Ale duże firmy mają już stałych dostawców, z którymi podpisały kontrakty i to ich muszą preferować, żeby nie zepsuć sobie rynku. Nawet niskie stawki ich nie skuszą. Ferm, które mają zakontraktowany towar w największej ubojni w kraju jest teraz ok. 30, i to one mają w przyszłości szanse na przetrwanie, a nawet na rozwój. Kilogram żywca strusiego kosztuje średnio 10 zł/kg.

Źródło: Agrobiznes TVP