Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Dodatkowe kontrole

ziarno kukurydzy usypane na dłoni
123RF Zdjęcie Seryjne

Według wyliczeń, Ukraina już dawno wykorzystała kontyngent na eksport ziarna do Unii. Chodzi o 950 tys. t zbóż i 400 tys. t kukurydzy. Mimo to, pociągi z tym surowcem wciąż wjeżdżają.

Zdaniem handlowców, spora część ukraińskiego ziarna to nic innego jak tranzyt do portów na naszym wybrzeżu. Resort rolnictwa przyznaje, że nie o każdym takim transporcie ma wystarczającą wiedzę.

Jak mówi Jacek Bogucki, należy pamiętać, że zgodę na import w UE może uzyskać firma mająca siedzibę w innym państwie, a wprowadza się na teren Polski. I odwrotnie, na przykład w sytuacji, gdy do sąsiedniego kraju wjeżdża zboże z Ukrainy, a następnie trafia do Polski już nie jako zboże ukraińskie, a zboże pochodzące z tego kraju.

O ograniczenie importu zbóż ze wschodu apelują rolnicze związki zawodowe, izby, a także sami producenci, zdaniem których zboże wciąż napływa i to nielegalnie, bez odpowiedniej kontroli. Wygląda na to, że tym razem ewentualny proces związkowców znajdzie poparcie w izbach rolniczych, które zapowiadają, że jeśli część rolników wyjdzie na tory, to reszta się do nich przyłączy. Być może do protestów jednak nie dojdzie, bo resort rolnictwa zaostrzył politykę względem importowanego ziarna ze wschodu. Chodzi o dokładniejszy monitoring tego, co do kraju wpływa i dokąd trafia.

Ministerstwo rolnictwa zapewnia, że ciągle sprawdza, jaki wpływ ma import ziarna na krajowe ceny. Na ceny wpłynie także „ELEWARR”, który właśnie rozpoczął skup zboża. W tym roku spółka zamierza kupić od 150 do 200 tys. t ziarna, oraz przyjąć do odpłatnego składowania ok. 180 tys. t.

Źródło: Agrobiznes TVP