Źródło: 123RF Zdjęcie Seryjne

Pogłowie po głowie

hodowla świń
123RF Zdjęcie Seryjne

Główny powód to oczywiście niskie ceny skupu żywca. Według GUS w grudniu w Polsce było niespełna 10 mln 600 tys. sztuk, podobnie jak w latach 60. Co prawda od tego czasu poprawiła się wydajność hodowli i jakość mięsa, ale tak gwałtowny spadek powinien niepokoić. Różne organizacje branżowe starają się odwrócić tendencje. Jak widać – nieskutecznie.

Eugeniusz Koczorowski z jednej z grup producenckich stwierdził, że skandynawscy hodowcy są dużo lepiej zorganizowani, działają razem, a nie konkurują ze sobą. Polscy hodowcy nie wytrzymują konkurencji z zachodnimi farmami, bo tak długo tanio nie da się produkować. Małe to pocieszenie, że niskie ceny są też na zachodzie. W styczniu niższe niż w naszym kraju ceny trzody odnotowano w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Rumunii, Francji, Portugalii i Danii. Problemy nie ominęły niemieckich hodowli. Tam też doliczono się spadku pogłowia, choć mniejszego – o 3%. Ale przy dużym pogłowiu Niemcom łatwiej zachować rentowność. Tym bardziej, że wkrótce ruszy unijne wsparcie dla hodowców. Ekspert banku BGŻ BNP Paribas poinformował, że jest uruchomiona nowa płatność dla producentów mleka i trzody chlewnej. Są to pieniądze z Unii i z budżetu krajowego. Unijna pomoc raczej nie poprawi stanu polskiego pogłowia. Analitycy ARR spodziewają się w pierwszej połowie roku dalszego spadku produkcji wieprzowiny. I najprawdopodobniej do końca roku poprawy nie będzie.

Źródło: Agrobiznes TVP