Po skandalu dioksynowym Niemcy ruszyli po ekologiczną żywność

Na początku stycznia wyszło na jaw, że kury na niemieckich fermach karmione były skażoną paszą. Władze oszacowały, że w 150 tys. ton zanieczyszczonej karmy dopuszczalny poziom obecności rakotwórczych dioksyn został przekroczony dziesięciokrotnie. Badania potwierdziły, że dioksyny przedostały się do jaj sprzedawanych nie tylko w Niemczech, ale i w Holandii oraz Wielkiej Brytanii. Te same środki wykryto również w paszy, którą karmiono świnie w Dolnej Saksonii.

Mimo natychmiastowej kontroli i zamykania ferm i hodowli część skażonej żywności nadal była na półkach sklepowych. Niemcy wpadli panikę i zaczęli sięgać po żywność ekologiczną.

Poszczególni producenci i sieci handlowe oferujące produkty ekologiczne szacują, że w okresie od Bożego Narodzenia sprzedaż tego typu produktów wzrosła od 15 do 30 proc.

Rosnący popyt nie jest jednak powodem do radości. Przedstawiciele branży obawiają się, że wzrost zainteresowania żywnością ekologiczną spowoduje wzrost importu tego typu produktów z zagranicy. Na miano sukcesu nie zasługuje też ich zdaniem sam skok sprzedaży wywołany skandalem.

„Berliner Zeitung” obawia się natomiast, czy rosnący popyt nie spowoduje podwyżki cen.

– To nie pasuje do branży żywności ekologicznej, by korzystając ze skandalu, podnosić ceny – zapewnia Felix Löwenstein ze związku producentów żywności ekologicznej (BÖLW).

Źródło: Gazeta Wyborcza (wyborcza.biz)