Producentom biopaliw będzie trudniej

Dystrybutorów paliw czekają dodatkowe wydatki. Chyba że zmieni się ustawa i ułatwi sprzedaż biopaliw jako zwykłego diesla i benzyny. Lotos zabiega o zmniejszenie narzuconego koncernom na ten rok minimum 4,6 proc. zawartości biokomponentów w ogólnej ilości sprzedawanych paliw (tzw. narodowy cel wskaźnikowy – NCW, ustalany przez rząd co trzy lata). Ministerstwo Gospodarki mówi obniżce: nie.

– Obniżenie NCW może nastąpić wyłącznie w przypadku wystąpienia na rynku nadzwyczajnych zdarzeń zmieniających warunki zaopatrzenia w surowce rolnicze lub biomasę. W ostatnim okresie nie wystąpiły tego typu zdarzenia. Nie ma więc przesłanek do obniżenia poziomu NCW w roku 2009, jak również nie istnieją podstawy prawne pozwalające Radzie Ministrów na podjęcie takiego działania – odpowiedziano nam w Departamencie Energetyki resortu gospodarki.

Branża paliwowa będzie więc musiała ponieść wysokie nakłady, szacowane nawet na miliard złotych, jeśli chce wypełnić narzucony przez rząd obowiązek. Firmy musiałyby rozpocząć dystrybucję biopaliw z zawartością 85 proc. bioetanolu czy 100 proc. estrów, a to oznacza budowę odrębnych dystrybutorów, zbiorników itp. Spośród 3,6 tys. działających w kraju stacji trzeba by przystosować co najmniej 30 proc. Na każdą trzeba wydać 1-2 mln zł.

Alternatywą do obniżki NCW – zdaniem firm paliwowych – mogłoby być po prostu dodanie większej ilości biokomponentów do paliw sprzedawanych ze zwykłych, nieoznakowanych specjalnie dystrybutorów. Tyle że jako zwykłe paliwa można sprzedawać diesel lub benzynę z maksymalną domieszką 5 proc. biododatków. Dlatego firmy zaproponowały, by ten próg podnieść do 7-10 proc. dla oleju napędowego z dodatkiem estrów rzepakowych i do 10 proc. dla benzyn z dodatkiem bioetanolu. Wówczas koncerny nie musiałyby inwestować w specjalne dystrybutory.

Źródło: Puls Biznesu