UE gotowa obniżyć cła rolne o 60 proc.

To najważniejszy efekt pierwszego dnia rozmów o liberalizacji światowego handlu w Genewie.

Zdaniem rzecznika WTO (Światowej Organizacji Handlu) oferta unijna jest takim zaskoczeniem, że powinna dodać ogromnego impetu negocjacjom. Już poprzednią propozycję (obniżka o 54 proc.) unijny negocjator komisarz ds. handlu Peter Mandelson, określał jako „bolesną”. Wczoraj nie ukrywał, że oczekuje szybkiej reakcji „z drugiej strony stołu”.

 – Nasza oferta nie będzie ważna w nieskończoność. Oznacza ona, że cięcia pomocy dla rolników wyniosą 75 – 85 proc.

 – Wiem, że teraz ruch jest po naszej stronie – odpowiedziała amerykańska negocjatorka Susan Schwab. Ale całe porozumienie będzie możliwe tylko wtedy, gdy Chiny, Indie i Brazylia otworzą swoje rynki rolne, towarów przemysłowych i usług. A to idzie opornie. Unijna oferta została określona przez Brazylijczyków, jako „propaganda”.

Poza tym na stole negocjacyjnym były trzy sprawy sporne:

 – Cła na import do UE bananów. Dyrektor generalny WTO Pascal Lamy proponował, aby cła na te owoce pochodzące spoza terytoriów zamorskich krajów Wspólnoty obniżyć do 176 euro za tonę, a potem ciąć je systematycznie tak, aby w roku 2015 wynosiły 116 euro/t.

 – Produkty tropikalne: kraje Południowej Ameryki chcą szybkiego obniżania ceł na 12 owoców i warzyw. Kraje Afryki, Pacyfiku i Karaibów (ACP) protestują.

 – Geograficzne pochodzenie: UE chce, aby geograficzne oznaczenia produkcji i ich ochrona znalazły się w ostatecznej umowie. To chroniłoby interesy unijnych producentów przed tanim naśladownictwem. Przeciwne są Stany Zjednoczone i Argentyna. Brazylia, Szwajcaria, Chiny i Pakistan zgadzają się, ale pod warunkiem że zostanie to powiązane z porozumieniem dotyczącym farmaceutyków produkowanych z lokalnych ziół i z wykorzystaniem tradycyjnych receptur.

Runda z Dauhy ma ustalić, jaki jest maksymalny poziom ceł. W przypadku artykułów rolnych spadną one co najmniej do 30 proc. Na artykuły przemysłowe – do 5 proc.

Największą rewolucją byłoby jednak drastyczne cięcie subsydiów wypłacanych eksporterom rolnym. W krajach UE spadłyby one minimum 70 proc., w USA o 60 proc. (z obecnych 48,2 mld dol. do 13 mld w roku 2015). Indie i Brazylia żądają jednak, by spadły one do 7 mld dol.

Cały problem rozpoczętych wczoraj w Genewie negocjacji ostatniej szansy polega na tym, że wszyscy nawzajem przekonują się o tym, jak korzystne dla światowego handlu będzie zawarcie porozumienia, a tak naprawdę uczestnicy rozmów myślą głównie o tym, co stracą. Straty będą bowiem odczuwalne znacznie szybciej niż korzyści, choć ostatecznie te ostatnie mają być znacznie większe. – Ten wynik musi być dokładnie zbilansowany – tłumaczył wczoraj Pascal Lamy. – Gospodarka światowa uzyska wówczas impuls do zwiększenia wymiany handlowej.

Źródło: Rzeczpospolita