Żywca brakuje, ceny z dnia na dzień idą w górę

W Wielkopolsce zakłady podnosiły cenniki w trakcie tygodnia, od dziś znów dokładają kilka groszy. Świń jest za mało, aby zrealizować podpisane wcześniej kontrakty. Dlatego niektóre firmy już sięgają po import, sprowadzając tuczniki z Niemiec i Holandii. Ale na zachodzie Europy też coraz drożej.

Za zwierzęta fermowe trzeba już zapłacić 5 złotych za kilogram w wadze żywej. Stawki obowiązujące w punktach skupu za mniejsze ilości to około 4 i pół złotego za kilogram. Nie podnoszą cen tylko ci, którzy kupują wyłącznie na własne potrzeby i na surowcu im nie zależy.

Jak tłumaczą przetwórcy ceny skupu niebezpiecznie zbliżają się już do granicy popytu, bo wyższych cen mięsa handel nie zaakceptuje. Ale i tak podnoszą stawki aby tylko kupić teraz towar, bo kiedy ruszą żniwa i rolnicy wyjdą w pole, z podażą świń będzie jeszcze gorzej.

Granica 6 złotych za klasę „S” już dawno przekroczona, nawet najgorsza klasa „P” wyceniana jest często na 5 złotych. Najwyższe ceny obowiązują dla grup producenckich. Oferowane im stawki przekraczają podstawowe cenniki nawet o 40 groszy za kilogram.

Na targowiskach mała podaż tuczników, za to popyt spory. Ceny od 100 do 300 złotych za parę.

Źródło: Agrobiznes, TVP1