Obawy o ustawę

Ustawa o paszach zakazująca stosowanie GMO w karmieniu zwierząt może nie wejść w życie nawet po 2012 roku. Takiego scenariusza obawiają się przeciwnicy roślin transgenicznych. W ich opinii, zawieszenie na 4 lata zakazu sprowadzania soi modyfikowanej genetycznie, oznacza rezygnację z koncepcji uwolnienia kraju od GMO. Ministerstwo rolnictwa takim oskarżeniom zaprzecza.

Według przyjętej ustawy o paszach zakaz sprowadzania modyfikowanych genetycznie komponentów paszowych miał obowiązywać od połowy sierpnia. Obecny rząd, za namową większości branż rolno-spożywczych zdecydował, że wejście w życie ustawy opóźni o 4 lata. W tym czasie rząd chce stopniowo zastąpić transgeniczną soję paszami naturalnymi. W to nie wierzą jednak przeciwnicy tej decyzji.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: po to, żeby w sposób sztuczny, sposób dość cyniczny wydłużyć ten termin niestosowania, po to żeby za jakiś czas znowu domagać się tego samego.

Z opóźniania wejścia w życie ustawy o 4 lata cieszą się także hodowcy trzody chlewnej, którym bez genetycznych komponentów paszowych groziło niemalże całkowite zaprzestanie produkcji.

Tadeusz Blicharski, Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus”: przez ten czas, powinno się przeprowadzić badania czy GMO jest szkodliwe czy też nie.

Wszystko przez brak możliwości zastąpienia soi modyfikowanej genetycznie roślinami wyprodukowanymi w sposób konwencjonalny. Obawy hodowców potwierdzają też naukowcy.

Prof. dr hab. Franciszek Brzóska, Instytut Zootechniki, Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie: mażemy zastąpić 30 do 40 proc. śruty sojowej. Czyli z importu 1 miliona 800 tysięcy ton możemy zrezygnować z 300 – 400 tysięcy ton. Natomiast pozostała część pozostaje pod znakiem zapytania.

Innego zdania jest jednak obecny doradca Prezydenta, który uważa, że opinie o braku możliwości zastąpienia pasz GMO są nie prawdziwe.

Jan Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP: sygnały przekazywane zresztą do min. Rolnictwa, do polskich czynników decyzyjnych, choćby z Ukrainy, Rumunii, Rosji mówią o tym, że można produkować soję niemodyfikowaną i ona wcale nie będzie droższa od soi modyfikowanej.

Rocznie Polska importuje 2 miliony ton soi modyfikowanej genetycznie. Stosowana jest ona przy produkcji pasz wysokobiałkowych. Naturalna soja jest na światowym rynku droższa od transgenicznej o 400 złotych za tonę.

Źródło: Agrobiznes, TVP1