Chwilowe ożywienie na rynku zbóż

Zeszły tydzień przyniósł ożywienie w handlu zbożem. Jednak było ono na tyle chwilowe, że w dziś pozostało po nim tylko wspomnienie i wyższe ceny. Transakcje na giełdach zawierane są sporadycznie, wolny rynek dostarcza stałym odbiorcom niewielkie partie surowca, a zainteresowania towarem wystawianym na przetargach nie ma praktycznie w ogóle.

Cena wywoławcza tony pszenicy to 920 złotych, na wolnym rynku za surowiec z transportem trzeba zapłacić 30 złotych więcej. Dlatego niewielu jest chętnych, by pszenicę kupować. Młynarze narzekają, że ceny jej zakupu plus koszty produkcji, zdecydowanie nie przynoszą oczekiwanych zysków, bo ceny mąki stoją w miejscu. Jeśli spadną notowania zbóż na przetargach, indywidualni producenci też obniżą stawki.

Dziwna sytuacja zapanowała na rynku kukurydzy. Poprzednie sezony przynosiły spore różnice cenowe między północą a południem kraju. W tym roku ceny tak się zrównały, że do transakcji dochodzi sporadycznie. Nawet na producentów pasz nie ma co liczyć, bo kupują bardzo niewiele tylko pod bieżącą produkcję.

Źródło: Agrobiznes, TVP1