Rolnicy wrócą do Warszawy. Chcą rozmawiać

Tysiąc rolników protestowało w Warszawie przeciwko niskim cenom skupu trzody chlewnej. Po spotkaniu z przedstawicielami rządu ustalono, że w przyszłym tygodniu rozpoczną się rozmowy na temat poprawy sytuacji rolnictwa.

Według rolniczych związków zawodowych cena skupu trzody chlewnej kształtuje się na poziomie 2,8-3,0 zł/kg. Z danych resortu rolnictwa wynika, że w tygodniu od 14 do 20 stycznia za trzodę chlewną średnio płacono 3,47 zł/kg, czyli o 9,1 proc. mniej niż w poprzednim tygodniu.

W proteście wzięli udział rolnicy związani ze związkiem zawodowym rolników „Solidarność” oraz Ogólnopolskim Porozumieniem Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych oraz Związkiem Zawodowym Rolników Ekologicznych.

Demonstracja rozpoczęła się przed budynkiem Ministerstwa Rolnictwa. Rolnicy domagali się spotkania z ministrem Markiem Sawickim – ten jednak w tym czasie przebywał w Instytucie Zootechniki w Balicach koło Krakowa. Do zebranych nie wyszedł też żaden inny przedstawiciel resortu. Rolnicy złożyli więc swoją petycję, adresowaną do ministra rolnictwa, w biurze podawczym resortu.

Następnie rolnicy przeszli przed Kancelarię Premiera, gdzie pięcioosobowa delegacja protestujących spotkała się z wiceministrem rolnictwa Arturem Ławniczakiem. Protestujący również tu zostawili petycję, tym razem skierowaną do premiera Donalda Tuska, w której domagają się poprawy sytuacji na rynku trzody chlewnej. Związkowcy przekazali też projekt ustawy, który ogranicza działalność wielkoprzemysłowych ferm trzody.

Wiceminister Ławniczak zapewnił protestujących, że resort ma pełną wolę systemowego rozwiązania problemów całego rolnictwa, nie tylko związanych z trzodą chlewną. Ustalono, że rozmowy na temat poprawy sytuacji rolnictwa rozpoczną się w przyszłym tygodniu.

Liderzy związkowi liczą, że w trakcie tych rozmów zapadną konkretne decyzje. Jak powiedział przewodniczący Solidarności RI Jerzy Chróścikowski, jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, to rolnicy „będą musieli podjąć dalsze działania statutowe”, co może oznaczać kolejne protesty.

W petycji związkowcy wyrażają sprzeciw wobec pogarszającej się sytuacji w polskim rolnictwie. Rolnicy żądają m.in. przywrócenia opłacalności produkcji trzody chlewnej i drobiu, skutecznej kontroli weterynaryjnej importowanego mięsa i żywych zwierząt, wprowadzenia przepisów ograniczających chów wielkoprzemysłowy trzody.

Ponadto rolnicy domagają się określenia zasad wzrostu środków produkcji, uwzględnienia inicjatywy plantatorskiej przy restrukturyzacji przemysłu cukrowniczego, wdrażania programu wsparcia biopaliw oraz zachowania Polski jako kraju wolnego od organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO). Opowiadają się także za utrzymaniem KRUS oraz za większymi dopłatami do paliwa rolniczego.

Jak powiedział szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych (OPZZRiR) Sławomir Izdebski, rolnicy chcą także większych dopłat do eksportu wieprzowiny oraz przesunięcia terminów spłat kredytów przez rolników do czasu, gdy produkcja rolna stanie się opłacalna.

Związek i stowarzyszenia rolników ekologicznych wyrażali natomiast poparcie dla produkcji bez GMO. Dotyczyło to zarówno upraw, jak i stosowania genetycznie modyfikowanej soi w paszach.

Postulaty rolników popiera Prawo i Sprawiedliwość. Na środowej konferencji prasowej wiceprzewodniczący komisji rolnictwa Krzysztof Jurgiel powiedział, że PiS uważa, iż „działania podejmowane przez obecny rząd są co najmniej niewystarczające”.

Według niego, rząd musi podejmować kroki zmierzające do „przywrócenia opłacalności hodowli trzody chlewnej i drobiu”. Podkreślił, że za rządów PiS nie było strajków i pikiet rolników. „Potrafiliśmy realizować swój program w ten sposób, że rolnicy uzyskiwali właściwe ceny w tym obszarze” – powiedział Jurgiel.

Postulował też o zbadanie przez UOKiK możliwości powstania zmowy cenowej pomiędzy firmami przetwórczymi i producentami pasz.

Pawlak: To echa komuszych tęsknot

 – Obecne protesty rolników to echa komuszych tęsknot. Rolnicy produkują mięso i chcą, żeby państwo martwiło się, co z nim dalej zrobić – mówił wicepremier Waldemar Pawlak w „Magazynie 24 godzinny” TVN.

Powiedział, że nie ma zamiaru spotykać się z rolnikami, bo… nie jest ministrem rolnictwa.

Według ministra gospodarki, rolników w PRLu zniechęcano do zrzeszania się w spółdzielniach produkcyjno-przetwórczych, co ułatwiłoby im sprzedaż mięsa.

 – Wytwórcy wieprzowiny przegrywają z zagranicznymi, unijnymi spółdzielcami. Bo ci sprzedają w Polsce przetworzone mięso, i tym samym zaniżają ceny – mówił Pawlak.

Według niego, polscy rolnicy mogliby robić to samo, tymczasem tylko produkują i przerzucają na państwo odpowiedzialność za sprzedaż mięsa.

Źródło: Rzeczpospolita