Galloway, Charolaise, Limousine… To się opłaca!

Dziś przyglądając się hodowli bydła mięsnego w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej trzeba przyznać, że różnice są i chodzi tu nie tylko o wielkość stad, hodowane rasy, czy możliwości rozwoju produkcji bydła mięsnego, ale i o wspieranie tej hodowli w poszczególnych krajach Wspólnoty. I o tym mówić będziemy już za chwilę, ale jak zwykle na początek garść niezbędnych informacji o unijnych regulacjach. Tym razem dotyczących rynku wołowiny.

Unia Europejska

Od czasu reformy Wspólnej Polityki Rolnej w 2003 roku produkcja mięsa wołowego w krajach Unii systematycznie maleje i wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta nie ulegnie szybko zmianie. Stąd wzrost importu tego gatunku mięsa na rynek Unii. Dzieje się tak mimo znacznego wsparcia tej produkcji w krajach Wspólnoty, a zwłaszcza w krajach dawnej 15-tki. Po wprowadzeniu kwotowania produkcji mleka w latach 80-tych wiele gospodarstw zrezygnowało z hodowli krów mlecznych, zachęcano je wówczas do rozwijania produkcji bydła mięsnego. Za tym poszło wsparcie w postaci programów finansujących te gospodarstwa. Ale zmiany w polityce rolnej Unii wprowadzone po 2003 roku – czyli odejście od dotowania wielkości produkcji – spowodowały niedobory na rynku mięsa wołowego dawnej 15-tki. Postanowiono bowiem zamrozić wysokość premii dla gospodarstw na dotychczasowym poziomie niezależnie od wielkości ich przyszłej produkcji.

Po sprzeciwie Francji i Niemiec zgodzono się na możliwość utrzymania częściowych dopłat, np. do krów mamek i opasów, a niektóre decyzje dotyczące dotowania tej produkcji pozostawiono w gestii rządów poszczególnych krajów członkowskich. Takie rozwiązanie obowiązywać będzie do 2012 roku.

Niemcy

Niemcy są drugim po Francji producentem mięsa wołowego w całej Unii Europejskiej. Ale także u naszych zachodnich sąsiadów widoczny jest w ostatnich latach spadek pogłowia bydła mięsnego.

W Niemczech jest 17,5 tysiąca gospodarstw ekologicznych, zajmują one powierzchnię około 800 tysięcy hektarów. W Dolnej Saksonii – kraju związkowym, do którego Państwa teraz zapraszam – jest ponad 1100 gospodarstw ekologicznych. Wśród nich gospodarstwo pana Wilhelma Braacka z Jork.

Wilhelm Bracka, Jork, Niemcy – „Hodowlę bydła rasy Galloway rozpoczynaliśmy w połowie lat 80-tych, a dokładnie w latach 1984-1985 z pięcioma krowami tej rasy, które kupiliśmy w Szkocji. Dziś mamy 140 sztuk. 20 lat temu – hodowlę bydła rasy Galloway – traktowano u nas jako hobby. Ale my chcieliśmy jak najbardziej serio produkować i sprzedawać mięso tych zwierząt. Dziś żyjemy wyłącznie z tej hodowli. Jednak wtedy, gdy nastąpił kryzys związany z chorobą BSE było trudno. Ludzie nie chcieli kupować wołowiny. Wówczas wielu moich kolegów zrezygnowało z hodowli – głównie ci – którzy nie mieli w swoich gospodarstwach ubojni. My mamy własną ubojnię i nie mieliśmy takich problemów.”

Bydło tej rasy rośnie powoli. Opasy odchowuje się do 2,5 roku, krowy – do 3 lat. Hodowla Galloway-ów jest dość prosta. Latem – żywią się trawą, a zimą – sianem. Nie potrzebują obory, cały rok przebywają na zewnątrz. Mięso Galloway-ów nie gromadzi wody, ma intensywny, ostry smak, porównywalne jest z dziczyzną.

Wilhelm Bracka, Jork, Niemcy – „Prowadzimy gospodarstwo ekologiczne. Jesteśmy członkiem stowarzyszenia Biopark. Współpracę z tym stowarzyszeniem rozpoczęliśmy w połowie lat 90-tych i odtąd prowadzimy ekstensywny chów bydła zgodny z zasadami ekologii. Ale hodowla tego bydła jest opłacalna tylko wtedy, gdy ma się własną ubojnię i sprzedaje mięso bezpośrednio klientowi. Jeśli miałbym oddawać bydło do ubojni, byłoby to dla mnie nieopłacalne. Cykl hodowli bydła tej rasy jest długi. Zwierzęta, by osiągnąć odpowiednią masę potrzebują więcej czasu, pożywienia i dlatego w porównaniu z mięsem innych ras, mięso z Galloway-ów jest droższe. Ale klienci zdecydowani są płacić więcej za lepszą jakość. Tłumaczą to tym, że wolą zjeść mięso nie 5 razy w tygodniu, a tylko 3, ale wiedzą skąd ono pochodzi, jak zwierzęta są hodowane i czym karmione.”

Gospodarstwo ma w sumie 140 ha, są to wyłącznie pastwiska. Z tego 80 ha – własnej ziemi, reszta – dzierżawiona od gminy Stade. Bydło wypasa się na dwóch odległych od siebie pastwiskach. To – dzierżawione – jest częścią obszaru chronionego – parku krajobrazowego gminy Stade. Krowy mogą się tu swobodnie przemieszczać. Latem od upału, jesienią od wiatru chronią je zarośla. Jałówki w wieku 10 miesięcy odstawiane są od matki i przez 3 lata przebywają właśnie na tym pastwisku. Potem zapada decyzja, czy nadają się do rozrodu czy na ubój. Najlepsza partia mięsa z Galloway-ów – polędwica – osiąga cenę nawet 40-45 euro za kilogram. Ale jest to mięso najwyższej jakości, poza tym produkowane w warunkach ekologicznych. Kilogram mięsa sprzedawanego w dużych pakietach 15– 30 kilogramowych kosztuje ok. 11,5 euro. Ale w pakietach są różne rodzaje mięsa. Ubój następuje 2 razy w roku – wiosną i jesienią. W gospodarstwie państwa Braack można kupić też salami, pieczoną kiełbasę i inne wędliny z Galloway-ów. Mięso i przetwory zamawia się telefonicznie albo przez Internet. Odbiór produktów przygotowanych zgodnie z życzeniem klienta i płatność następują na miejscu w gospodarstwie, po ustaleniu z rolnikiem terminu. Większość odbiorców mięsa to stali klienci, którzy wiedzą, kiedy dokonywany jest ubój i sami się zgłaszają.

Polska

W Polsce opłacalność hodowli bydła mięsnego – zdaniem specjalistów – utrzymuje się na dość stabilnym poziomie. Nasza wołowina trafia głównie na Zachód Europy. Tamtejsi odbiorcy cenią ją za jakość, smak i niższą cenę. Przed naszym wejściem do Unii wielu specjalistów mówiło o ogromnych szansach rozwoju tej hodowli w Polsce. Tuż po pierwszym maja 2004 roku dał się zauważyć spory wzrost zainteresowania polską wołowiną. Mamy przecież w kraju dużo dobrych pastwisk, na których można z powodzeniem prowadzić, np. ekstensywny chów bydła mięsnego. A wołowina jest jednym z niewielu produktów deficytowych w całej Unii Europejskiej. Dziś najwyższe ceny można uzyskać hodując bydło ras typowo mięsnych. Właściciele takich stad nie mają żadnych problemów ze zbytem, ponieważ zwierzęta z reguły są eksportowane do innych państw Unii. Ale hodowców niepokoi ostatnio niski kurs euro.

Mimo iż nie ma idealnej rasy mięsnej, a każda z nich ma swoje wady i zalety można skorzystać z pewnych wskazówek i doświadczeń hodowców europejskich. Do chowu zwierząt czysto rasowych, przy zapewnieniu dobrych warunków utrzymania i żywienia nadają się francuskie rasy Limousine i Charolaise. Zresztą te dwie rasy stanowią ponad połowę hodowli w Polsce. Do chowu ekstensywnego nadają się rasy Hereford i Angus, ale są one mniej chętnie kupowane, np. we Włoszech. Ponieważ głównym odbiorcą eksportowanych z Polski cieląt i odsadków są Włosi, najwyższe ceny można uzyskać za bydło rasy Piemontese i jego mieszańce.

W Polsce mamy około 24 tysięcy sztuk bydła mięsnego będącego pod oceną wartości użytkowej i zarejestrowanego w księgach hodowlanych. Księgi prowadzi Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Pacółtowo

Gospodarstwo Pacółtowo w woj. warmińsko-mazurskim od kilku lat zrzeszone jest w Krajowym Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, dzięki czemu hodowla prowadzona jest pod stałą kontrolą.

Na kanwie wielowiekowej historii tego gospodarstwa można by zrealizować nie tylko felieton ale i niejeden film dokumentalny. W dziejach majątku okresy rozkwitu przeplatają się na przemian z momentami bankructwa. I co ciekawe, zawsze w tle była hodowla bydła mięsnego. Największy rozkwit Pacółtowa przypada na koniec XVIII wieku. Ród von Brandtów miał tu cztery folwarki i okazały pałac. Von Brandtowie byli właścicielami dóbr do roku 1830. Następnie majątek przeszedł w ręce rodziny Volprechtów. Później pałac rozbudowano, nadając mu styl neobarokowy. W początkach XX wieku obszar własności ziemskiej wynosił prawie 600 ha. W majątku była gorzelnia, a specjalizowano się w hodowli bydła holenderskiego. Po wojnie utworzono tu państwowe gospodarstwo rolne. Pałac zaadaptowano na biura i mieszkania pracownicze. Później gospodarstwo podlegało administracji Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Po wygranym przetargu nowi właściciele – państwo Starczewscy przywrócili mu dawną świetność. O jego losach, prowadzonej tu hodowli rozmawialiśmy z panią Lidią Nowicką, która z Pacółtowem związana jest od lat. Dziś jest zootechnikiem i nadzoruje prowadzoną tu hodowlę bydła.

W gospodarstwie przeważa bydło rasy charolaise. Właściciel kupił je w listopadzie 2001 roku od zakładów mięsnych w Ostródzie. Jest to stado zarodowe, przeznaczone do rozpowszechniania tej rasy na Warmii i Mazurach. Księgę zarodową czystej rasy charolaise założono w roku 1887. Charakterystyczny dla tej rasy jest szybki przyrost masy ciała, dobre umięśnienie, wysoka zawartość mięsa i niewielkie otłuszczenie, co powoduje, że mięso to ma wyjątkowe walory smakowe oraz wysoką wartość dietetyczną.

Podsumowanie

Dziś w programie staraliśmy się odpowiedzieć na pytanie, czy hodowla bydła mięsnego jest opłacalna. Wszystko wskazuje na to, że tak, bo: po pierwsze wołowina jest poszukiwanym towarem na unijnym rynku, po drugie – w roku 2012 Polska będzie współorganizatorem Mistrzostw Europy w piłce nożnej, a tysiące europejskich kibiców, którzy do nas przyjadą to szansa na sprzedaż tysięcy smacznych, polskich steków wołowych. Poza tym – /mimo, że na polskich stołach najczęściej pojawia się wieprzowina albo drób/ mamy nadzieję, że spożycie wołowiny wzrośnie i będziemy jedli rocznie średnio nie 6 kilogramów, a przynajmniej 10, a eurostek na stałe zagości w naszym jadłospisie.

Źródło: Agrobiznes, TVP1