Nie lekceważyć pryszczycy

Lekarze weterynarii ostrzegają rolników, że choć o pryszczycy słyszą tylko w telewizji, to jednak nie mogą jej lekceważyć. W Polsce ostatnie ognisko pryszczycy zanotowano w 1971 r. Polskie bydło jest zdrowe. Trzeba jednak pamiętać, że jest to choroba zaraźliwa i przenosi się bardzo szybko. Najlepiej rozwija się zimą. Można jej zapobiegać szczepiąc zwierzęta.

Cezary Maciuk z Kinic w gm. Nowogródek gospodaruje na roli, którą w 1999 r. przejął od rodziców. Ma 50 ha ziemi. Obecnie hoduje 10 sztuk mlecznych krów.

 – Karmię je zdrową żywnością, bo jeśli krowa będzie jadła zdrową paszę, to mleko i mięso też będą zdrowe – mówi rolnik.

Rolnicy twierdzą, że nie wolno żywić bydła mączką rybną, bo później zwierzęta chorują na BSE. Tak było m.in. w Anglii. Efektem była epidemia tej choroby.

Podobnie jest z pryszczycą. Jeśli będzie przestrzegać się zasad zdrowej hodowli, to nie będzie kłopotów. Ważne, żeby surowe mięso nie trafiało do Polski. – Nie boję się pryszczycy. Jeśli jednak dostanie się do kraju, to będzie to nasz wspólny problem – mówi Cezary Maciuk.

Zdaniem lekarzy weterynarii, po wykryciu tej choroby w okolicach Londynu, znaczna część świata jest narażona na jej inwazję. – Mimo że choroba jest daleko, to jednak przenosi się bardzo szybko – mówi powiatowy lekarz weterynarii Jerzy Krzywonos. Na razie zagrożenia nie ma, ale weterynarze ostrzegać będą rolników. – Być może wzorem lat ubiegłych będą przeprowadzane ćwiczenia. Już kiedyś kopaliśmy doły do których trafiałoby padnięte bydło – mówi Antoni Szczuko ze starostwa powiatowego.

Choroba zwalczana jest z urzędu. Oznacza to, że pieniądze na walkę z pryszczycą pochodzą z budżetu państwa. Ostatni raz w Polsce ognisko pryszczycy zanotowano w 1971 r. – Jestem dobrej myśli. Nie dotarła do nas ptasia grypa, to może podobnie będzie z pryszczycą – mówi Jerzy Krzywonos.

Źródło: Gazeta Pomorska