Rzepaku będzie mniej, ale ceny będą wyższe

Jeszcze w maju zanosiło się na największy w historii Polski rzepakowy urodzaj. Z jednej strony rolnikom sprzyjała pogoda, która sprawiła, że rośliny przetrwały zimę bez uszczerbku, a wiosną szybko i zdrowo rosły. Z drugiej, wiara rolników w biopaliwa sprawiła, że obsiali rzepakiem dodatkowe pola. Liczyli na łatwy zbyt ziarna na potrzeby producentów biodiesla i dodatkowe dopłaty do roślin energetycznych (45 euro na ha, czyli ok. 60 zł do każdej tony ziarna oprócz zwykłych dopłat obszarowych). Eksperci przewidywali więc, że w tym roku rolnicy zamiast 1,4 mln ton ziarna jak rok temu zbiorą 1,8 do 2 mln ton. Tych prognoz nie odwołano nawet po przymrozkach, jakie przeszły przez kraj na przełomie kwietnia i maja. Teraz jednak sytuacja nie jest już tak różowa. – Zbierzemy najwyżej 1,6 mln ton – przewiduje Mariusz Olejnik, prezes związku producentów rzepaku.

To skutek pogody, jaka od kilku tygodni panuje w Polsce. Ciepło i ciągłe deszcze sprawiły, że plantacje rzepaku zostały zaatakowane przez choroby grzybowe. W wielu rejonach kraju, np. na Opolszczyźnie czy w okolicy Bydgoszczy, rośliny są, jak mówią rolnicy, „sczerniałe” sczerniałe i dadzą dużo mniej nasion. Żniwa rzepakowe dopiero ruszają – pierwsze pokosy na południu kraju i w Wielkopolsce zaczęły się pod koniec ubiegłego tygodnia. Na Pomorzu rozpoczną się najwcześniej w połowie lipca. – Boimy się, co będzie dalej. Jeśli przez te dwa tygodnie nadal będzie tak padać, to zamiast zapowiadanych superzbiorów będzie klęska – mówi Zbigniew Kaszuba, rolnik spod Człuchowa w Zachodniopomorskiem.

Na razie rolnicy nie mogą narzekać na ceny. Być może właśnie z powodu gorszej pogody i przewidywanych słabszych plonów ceny skupu rzepaku, jakie oferują zakłady tłuszczowe, są wyższe, niż rolnicy się spodziewali. Jeszcze w maju wicepremier Andrzej Lepper straszył, że z powodu nadwyżki plonów cena może spaść nawet do 600 zł za tonę nasion (rok temu rolnicy dostawali po 940 zł za tonę).

Tymczasem pierwsze oferty są zbliżone do zeszłorocznych. Najwięcej za rzepak płacą zakłady w Brzegu i Kruszwicy – za tonę nasion rolnicy dostają po 980 zł. Najmniej zakłady w Szamotułach i Komagra – dają po 900 zł. Prezes Olejnik jest przekonany, że w tym roku cena nie spadnie poniżej 900 zł za tonę, a to z powodu wielkiego ssania zza Odry. Już w roku ubiegłym zakłady tłuszczowe w Polsce kupowały rzepak, by eksportować olej do niemieckich firm biopaliwowych. W tym roku też będą to robić, ponieważ niemieckiego oleju nie wystarczy na pokrycie zapotrzebowania na biodiesel. Cena rzepaku na Zachodzie cały czas idzie w górę, nie ma więc żadnego powodu, by w Polsce spadła.

 – Nie jest źle, ale teraz wszystko zależy od pogody, ona zadecyduje, czy plantatorzy rzepaku zaliczą ten rok do udanych – podsumowuje Kaszuba.

Roczne zapotrzebowanie na konsumpcję w Polsce wynosi ok. 1,2 mln ton nasion rzepaku. Cała nadwyżka ma być przeznaczona na biopaliwa.

Źródło: Gazeta Wyborcza