Bio–przełom?

To miał być kolejny przełom w sprawie biopaliwowego pata. Wczoraj u premiera Jarosława Kaczyńskiego spotkali się przedstawiciele resortów rolnictwa, finansów, gospodarki oraz partii koalicyjnych i rolniczych związków zawodowych. Te ostatnie grożą protestami jeżeli nie dojdzie do porozumienia.

Efekty braku politycznej decyzji w sprawie biopaliw są widoczne gołym okiem. Ten w pełni zautomatyzowany zakład powstał w Malborku na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jego budowa kosztowała 45 milionów złotych. Co roku rolnicy mogliby tu sprzedawać 250 tysięcy ton rzepaku, z którego mogłoby powstać 100 tysięcy ton biokomponentów. Mogłoby, ale przynajmniej na razie nie powstanie.

Fabryka ruszy dopiero wtedy, gdy zmienią się przepisu w sprawie podatku akcyzowego. Tego domaga się także resort rolnictwa, który o wszystko obwinia ministerstwo finansów.

 – Tej sprawy, wygląda na to, że nie da się załatwić polubownie między ministrem finansów a ministrem rolnictwa – mówi Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa.

Dlatego na wczorajsze spotkanie producentów rzepaku zostali zaproszeni także przedstawiciele partii koalicyjnych. Ponieważ szef Samoobrony nie może załatwić sprawy w rządzie, postanowił zrobić to w Sejmie. Już dzisiaj zostaną wznowione prace nad dwoma projektami zmiany ustawy akcyzowej. W ten sposób Andrzej Lepper chce narzucić Zycie Gilowskiej wysokość ulg na produkcję biopaliw. Zdecydowanych działań domagają się także rolnicze związki. – Jeśli spotkanie u premiera nie przyniesie efektu, związki są zdecydowane podjąć działania protestacyjne. Po prostu wymusimy tą decyzję – zapowiada Władysław Serafin, prezes Kółek Rolniczych.

Do produkcji biopaliw zobowiązują nas unijne dyrektywy. Zakładają one stały wzrost udziału naturalnych biokomponentów w paliwach ciekłych. W 2010 roku ma on wynieść prawie 6 proc.

Źródło: Agrobiznes, TVP1