Zamykać za "uciążliwość zapachową"

To miał być oręż w walce z wielkoprzemysłowymi fermami trzody chlewnej. Ale już pojawiły się zarzuty, że projekt ustaw jest niezgodny z Konstytucją. Krytykują go także jego najwięksi zwolennicy czyli ekolodzy.

Nowe przepisy mają pomóc mieszkańcom wielu miejscowości w walce z uciążliwym sąsiedztwem dużych ferm zwierzęcych, zakładów utylizacyjnych lub innych "śmierdzących" firm. Już teraz 1/3 wszystkich skarg składanych w inspekcji ochrony środowiska dotyczy tego właśnie problemu.

– Jest ewidentnie społeczna potrzeba, żeby dać jakieś instrumenty prawne, które pozwoliłyby rozwiązać problem uciążliwości zapachowej – twierdzi Marek Haliniak, Główny Inspektor Ochrony Środowiska.

Ponieważ ustalenie czy coś uciążliwie śmierdzi czy nie jest bardzo subiektywne postanowione upoważnić władze gminy do rozstrzygania tych kwestii. Każdy rozpoczynający działalność gospodarczą będzie musiał złożyć u wójta oświadczenie, że nie spowoduje uciążliwość zapachowej.

Jeżeli nie dotrzyma słowa wójt będzie mógł taką firmę zamknąć. Podobne uprawnienia otrzyma samorząd w stosunku do tych przedsiębiorców, ale także rolników, którzy już prowadzą swoje uciążliwe firmy lub gospodarstwa. Za zamknięte interesy nie będzie przysługiwać nawet żadne odszkodowanie. Przedsiębiorcy wymieniają długą listę zasad prawnych łamanych przez ten projekt. Sugerują, że jest niezgodny z konstytucją.

– Wydaje się, że to jest nie do przyjęcia zarówno na podstawie polskich przepisów, jak i przepisów unijnych oraz ustawy o swobodzie gospodarowania – mówi Mirosław Dackiewicz, wiceprezes Agri Plus.

Autorzy ustawy z Inspekcji Ochrony Środowiska, zapewniają jednak, że wszystko będzie zgodne z prawem. Z kolei organizacjom ekologicznym podoba się wyposażenie gmin w tak szerokie prawo ingerowania w działalność firm. Ale wolałyby, aby rząd opracował bardziej obiektywne zasady stwierdzania kiedy smród jest uciążliwy.

– Powinno być tak jak w Europie Zachodniej – jest system monitoringu, urządzenia elektroniczne badające dwa gazy: siarkowodór i amoniak i na tej podstawie określić dopuszczalną ilość zwierząt na fermie – wyjaśnia Marek Kryda, Polska Inicjatywa Agrośrodowiskowa.

Jeszcze w tym miesiącu w ministerstwie środowiska ma się odbyć debata na temat projektu ustawy.

Źródło: Agrobiznes, TVP1