Obowiązkowy problem

Od 1 lipca 2008 rolników będzie obwiązywać ubezpieczanie upraw. Za brak polisy, którą w znaczniej mierze będzie pokrywać państwo, trzeba będzie naliczane kary. Problem w tym, że firmy ubezpieczeniowe już teraz grożą, że polis nie zamierzają rolnikom sprzedawać.

Ustawa o ubezpieczeniach rolniczych czeka już tylko na podpis prezydenta. Rolnicy na polisy dostaną budżetowe dopłaty – do ubezpieczeń upraw roślin będą one wynosić do 60 proc., ale nie mniej niż 50 proc. składki. Ale nawet wtedy gdy ustawa wejdzie w życie może się okazać, że polis nie będzie miał kto sprzedawać. Firmy ubezpieczeniowe już teraz mówią, że jest to dla nich nie opłacalne.

 – Polska Izba Ubezpieczeń: Firmy miałyby naprwdę dylemat czy wchodzić w ten system. Nie dogadaliśmy się z budżetem państwa, nie dogadaliśmy się z rządem w sprawie udziału budżetu w odszkodowaniach z tytuły strat spowodowanych suszą – mówi Konrad Rojewski.

Największy problem to sprawa tzw. reasekuracji, czyli udziału państwa w wypłacie odszkodowań dla rolników z tytułu klęski suszy. Firmy uważają, że zapisana w ustawie pomoc państwa na wypadek wyjątkowej suszy jest zbyt mała i dlatego nie zamierzają sprzedawać polis zawierających ubezpieczenie od tego ryzyka. – Firmy ubezpieczniowe od razu na starcie zakładają, że muszą mieć tutaj duży biznes, a nie drobne pieniądze, na które te ubezpieczenia by się składały – twierdzi Marek Sawicki, poseł PSL.

Firmy odrzucają te zarzuty twierdząc, że przyjęcie ustawy w tej wersji w przypadku klęski suszy doprowadziłoby ich do bankructwa. Nierozwiązanie tego problemy przez Sejm to kłopoty dla rolników. Brak polisy dla rolnika oznacza bowiem karę w wysokości 2 euro za każdy hektar. Co na to rząd? Ministerstwo rolnictwa ma nadzieję, że do połowy 2008 roku dogada się z firmami ubezpieczeniowymi.

Źródło: Agrobiznes, TVP1