Niepotrzebne płyty

Budowa płyt obornikowych w wielu przypadkach była niepotrzebna. Do nadinterpretacji przepisów unijnych przyznał się właśnie resort rolnictwa, który zapowiedział, że swój błąd naprawi. Nowa ustawa jest już prawie napisana.

2 lata temu na polskich rolników nałożono obowiązek budowy płyt obornikowych. Powoływano się wtedy na przepisy unijne. To co do tej pory wydawało się koniecznościa, teraz okazało się błędem w tłumaczeniu unijnych dyrektyw.

 – Myśmy się zastanawiali skąd takie dziwne przepisy. Jeździliśmy po Francji, Niemczech i tak obornik sobie leżał normalnie na pryźmie a my sobie tak wymyśliliśmy, że każdy kto ma chociaż dwie krowy musi coś takiego budować – tłumaczy Wiktor Szmulewicz z KRIR.

To nie jedyny przykład nadgorliwości polskich urzędników. Resort przyznaje się do kolejnych pomyłek. Sprawa dotyczy wielkości stanowisk dla krów. Polskie przepisy dokładnie określają ich wielkość. Dyrektywy unijne już nie.

 – Nasze prawo w tym przypadku poszło dużo dalej i skomplikowało życie rolnikom. Wielu z nich, nie mogło się przez to ubiegać o fundusze z Unii Europejskiej – powiedział Stanisław Kowalczyk, wiceminister rolnictwa.

Dlatego ministerstwo pracuje nad nową ustawą, w której znalazłyby się już dobrze przetłumaczone przepisy unijne. A to oznacza, że i wymogi nałożone na rolników będą choćby w tych dwu przypadkach znacznie łagodniejsze. Szacuje się, że w wyniku nadgorliwości urzędników wybudowano ponad 160 tysięcy niepotrzebnych płyt obornikowych. Koszt niepotrzebnego zarządzenia to ponad 38 milionów złotych.

Źródło: Agrobiznes, TVP1