Niskotowarowe zarobią, stracą duże gospodarstwa

Chłopi niecierpliwie czekają na nowe unijne dopłaty. W tym roku mogą się jednak ich nie doczekać. W piątek posłowie już po raz trzeci przesunęli głosowanie nad poprawkami wprowadzonymi przez senatorów do programu wspierania polskiego rolnictwa.

Miało być szybko i sprawnie. Pod koniec ubiegłego roku rząd chwalił się, że Polska jest pierwszym krajem członkowskim, który przesłał już Komisji Europejskiej gotowy projekt nowego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–13. Choć Bruksela ma aż sześć miesięcy na jego zatwierdzenie, wydawało się, że nic złego w tym czasie się nie stanie, a akceptacja KE będzie tylko formalnością. Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa zapowiadał nawet, że wnioski o nowe dopłaty gospodarze będą mogli składać już od połowy kwietnia tego roku.

Tysiące chętnych

Ponad 163 tys. rolników złożyło wnioski o dopłaty niskotowarowe w latach 2004–06. Przez trzy lata będą otrzymywali rocznie ok. 5 tys. zł. Jeśli w tym czasie kupią np. zwierzęta lub ziemię dostaną premie także w kolejnych dwóch latach.

Plany te może jednak pokrzyżować wprowadzona w styczniu przez senatorów poprawka do PROW–u. Domagają się oni, by z unijnych funduszy nadal wspierać gospodarstwa niskotowarowe. Popierają ich m.in. posłowie Platformy Obywatelskiej. – Nie przesyła się Komisji Europejskiej do zatwierdzenia tak ważnego dokumentu jeszcze przed głosowaniem w polskim parlamencie – mówi Aleksander Grad, członek sejmowej komisji rolnictwa.

Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister rolnictwa: – Gdyby wsparcie niskotowarowe miało teraz zostać włączone do PROW–u, oznaczałoby to wycofanie projektu z KE, przeredagowanie go, zatwierdzenie przez Radę Ministrów i ponowne wysłanie do Brukseli. A ta znów miałaby aż pół roku na jego zaakceptowanie.

Pomogą i zaszkodzą

Głosowanie w Sejmie jest jednak od stycznia przekładane, bo nie wszystkie kluby zadecydowały już po czyjej stronie stanąć: „małych” rolników czy wysokotowarowych gospodarstw. – Mamy wiele wątpliwości – przyznaje Lech Kuropatwiński z Samoobrony. – Trzeba pomóc gospodarstwom niskotowarowym, bo bez dodatkowych pieniędzy sobie nie poradzą. Ale jeżeli poprzemy senatorów, to skrzywdzimy pozostałych rolników, którzy już od wielu miesięcy czekają na dopłaty inwestycyjne.

Jak głosować wie natomiast PO. – Dofinansowanie gospodarstw niskotowarowych musi zostać dopisane do PROW–u– mówi stanowczo Aleksander Grad. Na to jednak nie chce zgodzić się resort rolnictwa. – Wspieraliśmy chłopów w latach 2004–06 i już wystarczy, bo dopłaty niskotowarowe były tylko ukrytą pomocą socjalną – twierdzi Jan K. Ardanowski, wiceminister rolnictwa. – Przecież w nowym programie też są działania, z których małe gospodarstwa mogą korzystać. Policzyliśmy, że gdyby tylko chciały, w ciągu najbliższych siedmiu lat mogłyby dostać nawet połowę z całej puli środków, które mamy do wypłacenia (17 mld euro – przyp. red.). Jeżeli jednak rolnicy oraz posłowie opozycji domagają się dopłat niskotowarowych, to można je przywrócić, ale dopiero po zatwierdzeniu PROW–u przez KE. Prawo pozwala nam, za pomocą rozporządzeń, wprowadzać później poprawki w programie.

Szybciej będą kredyty

Od głosowania, które przełożono na ten tydzień, zależało więc będzie, kiedy Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zacznie przyjmować wnioski m.in. o dopłaty inwestycyjne. – Jeżeli teraz trzeba będzie dopisać wsparcie niskotowarowe, to być może nawet w listopadzie. A wtedy pierwsze pieniądze trafią do gospodarzy dopiero w przyszłym roku – zapowiada minister Ardanowski.

 – Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie pomyśleć o zmianie nazwy PROW–u z 2007–2013 na 2008–2013. Okazuje się, że liczyć możemy, ale na siebie i banki, które do końca kwietnie udzielają pożyczek na preferencyjnych warunkach – denerwują się rolnicy na forach internetowych.

Usterka opóźnia wypłaty

Problem mają jednak też gospodarze, którym Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa już przyznała wsparcie niskotowarowe. Pierwszą ratę płatności dostali w styczniu ubiegłego roku. Druga powinna trafić na ich konta rok później. Tak się jednak nie stało. – Czekam na pieniądze od 11 stycznia – twierdzi rolnik z okolic Bydgoszczy. – W biurze powiatowym agencji powiedziano mi tylko, że popsuł się system i nie wiadomo, kiedy dostanę dopłatę.

Beata Nawrocka, dyrektor kujawsko–pomorskiego oddziału ARiMR w Toruniu o awarii systemu dowiedziała się od „Pomorskiej”. – Kierownicy biur powiatowych, zgodnie z procedurami, nie mają obowiązku informować mnie o takich sprawach. Sami zgłaszają usterki do firmy Hewlett–Packard. Mimo to sprawdzę, co się stało. Po kilku godzinach przyznaje: – Faktycznie, są kłopoty z systemem, ale tylko w bydgoskim biurze powiatowym. Awaria systemu uniemożliwia więc przesłanie list płatności 12 rolników z powiatu bydgoskiego. – Nie wiem, kiedy będzie to możliwe. Nasi informatycy są w stałym kontakcie z firmą HP i wspólnie starają się naprawić usterkę – zapewnia.

Rozliczą się w marcu

Dodaje jednocześnie, że listy z pozostałych biur są wysyłane do Warszawy na bieżąco. – Prawie wszystkim rolnikom, u których w ostatnim roku nie zaszły zmiany, centrala ARiMR już wypłaciła drugą ratę. Trochę dłużej muszą poczekać osoby, które na przykład niedawno dostały gospodarstwo w spadku – wyjaśnia Beata Nawrocka.

Mimo to Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zapewnia, że rozliczy się z rolnikami w ciągu najbliższych kilkunastu dni. – Postaramy się wypłacić resztę pieniędzy jeszcze w marcu – mówi Radosław Iwański, rzecznik ARiMR.

Źródło: Gazeta Pomorska