Za przestępstwo w korycie będą surowo karać

Nieuczciwi gospodarze, którzy za nic mają zakazy dotyczące stosowania mączek mięsno–kostnych w żywieniu zwierząt, będą karani. Grozi im nawet przymusowa likwidacja całego stada i to na ich koszt.

W Unii Europejskiej nie wolno karmić zwierząt rzeźnych mączkami mięsno–kostnymi wyprodukowanymi ze ssaków i ptaków, w Polsce zakaz ten obowiązuje od listopada 2003 roku. Choć prawo zezwala na dodawanie do paszy drobiowej mączek, to tylko rybnych. Niektórych wolno używać jako polepszaczy gleby (nigdy mączek kategorii pierwszej, powstałych z odpadów szczególnego ryzyka, np. z padłego bydła, bo te trzeba zutylizować).

Częściej łamali prawo

Inspekcja Weterynaryjna od 2004 roku prowadzi monitoring pasz. Lekarze sprawdzają między innymi, czy nie ma w nich przetworzonych białek pochodzenia zwierzęcego. W minionym roku wyniki badań były niepokojące, ponieważ liczba wyników dodatnich, które wskazują na stosowanie niedozwolonych mączek, znacznie wzrosła (z 1,04 proc. w 2005 roku do 2,29 proc. w 2006 roku). W związku z tym inspekcja zaostrzyła kontrole. W całym kraju lekarze pobrali do badań ok. 5 tys. próbek pasz, potem jeszcze ok. 7 tys. i stwierdzili 275 przypadków nielegalnego stosowania mączek mięsno–kostnych.

W Kujawsko–Pomorskiem inspektorzy pobrali 586 próbek w 394 gospodarstwach. W 11 przypadkach wyniki były dodatnie. Podejrzenia o nielegalne stosowanie mączek padły na właścicieli pięciu gospodarstw (w trzech produkowany jest drób, w dwóch trzoda chlewna) i jedną wytwórnię pasz. W tym ostatnim przypadku przetworzone białko pochodzenia zwierzęcego znaleziono w uzupełniającej mieszance paszowej sprzedawanej jako koncentrat rybny. Nie byłoby w tym nic dziwnego (ryby też zawierają takie białko), gdyby nie fakt, że w mieszance stwierdzono mączkę z pierza. Produkcję pasz w tym zakładzie wstrzymano, cała podejrzana partia trafiła do utylizacji. Rolnicy też musieli zniszczyć pasze, w których stwierdzono choćby śladowe ilości mączki. Ale to nie koniec problemów tych, którzy złamali prawo. – O wszystkich przypadkach poinformowaliśmy policję i Główny Inspektorat Weterynarii – mówi Jerzy Janikowski, wojewódzki inspektor weterynaryjny do spraw środków żywienia zwierząt i ubocznych produktów zwierzęcych w bydgoskim Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii. – Przebadaliśmy też zwierzęta, które zjadły niedozwoloną karmę, by mieć pewność, że mięso z nich nie zaszkodzi ludziom. Takiego zagrożenia nie ma.

Listy grzeszników

Do organizacji skupiających zakłady mięsne dotarły listy z nazwiskami nieuczciwych rolników. – Zaczęliśmy przekazywać takie dane, bo nie możemy pobłażać tym, którzy łamią prawo czasami nawet wielokrotnie – twierdzi Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii.

Resort rolnictwa zabrał się za nowelizację przepisów, które mają zwiększyć kary. Ministerstwo informuje, że rozważana jest możliwość zastosowania przymusu likwidacji całego stada i to na koszt właściciela, jeśli zostanie udowodnione gospodarzowi, że złamał zakaz. – Jesteśmy jak najbardziej za wprowadzeniem bardzo surowych kar wobec nieuczciwych rolników – uważa Leszek Kawski, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa. – Oni są zagrożeniem nie tylko dla konsumentów, ale także dla całej naszej branży, a nawet polskiego eksportu. Ci nieuczciwi powinni zostać ukarani jeszcze dotkliwiej – nawet zakazem prowadzenia produkcji zwierzęcej do końca życia!

Zakaz w całej Unii

Przyczyną rozprzestrzeniania się BSE (gąbczastego zwyrodnienia mózgu występującego u bydła – choroby, której odmiana dotyka też ludzi i może wywołać chorobę Creutzfelda–Jakoba) było karmienie bydła mączką mięsno–kostną, która zawierała chorobotwórcze białka – tzw. priony. Europejski Urząd do Spraw Bezpieczeństwa Żywności postawił hipotezę, że mączka może przenosić chorobę także na inne zwierzęta (nie tylko przeżuwacze), więc zadbał o to, by w całej Unii wprowadzono zakaz stosowania mączek w żywieniu wszystkich zwierząt rzeźnych.

Źródło: Gazeta Pomorska