Ptasia grypa otacza Moskwę

Pod Moskwą pojawiają się kolejne ogniska groźnej dla człowieka odmiany ptasiej grypy. Infekcja nie zagraża przemysłowej produkcji drobiu – zapewniają władze. Panika może spowodować spadek popytu i obniżenie cen drobiu – prognozują eksperci

Wczoraj przypadek padnięcia ptactwa z powodu groźnej także dla człowieka odmiany wirusa H5N1 odnotowano już w dziewiątym rejonie (odpowiednik polskiego powiatu). Niektóre media doniosły, że zaraza wyszła nawet za granice obwodu. Dziennik "Komsomolskaja Prawda" napisał o pierwszym przypadku zachorowania człowieka z podejrzeniem zakażenia ptasią grypą.

Panika w stolicy

Polskie służby weterynaryjne nie zdecydowały się jeszcze na wprowadzenie specjalnych środków ostrożności. – Zrobimy to natychmiast, gdy tylko choroba pojawi się u naszych bezpośrednich sąsiadów – powiedział "Rz" Krzysztof Jażdżewski, zastępca głównego lekarza weterynarii. Jeżeli do tego dojdzie, drób będzie musiał pozostać w zamknięciu. Nie będzie można także organizować wystaw ptactwa ani handlować nim na targowiskach.

Podczas gdy polskie służby weterynaryjne nie okazują niepokoju, wśród mieszkańców Moskwy narasta panika. Mimo że przypadki padnięcia ptactwa dotyczą wyłącznie gospodarstw domowych, a liczba zakażonych i uśpionych profilaktycznie ptaków ledwie przekroczyła tysiąc.

 – Jesteśmy przekonani na 150 procent, że ptasia grypa nie przedostanie się do podmoskiewskich fabryk drobiu – próbuje uspokajać opinię publiczną Galina Bobylewa, dyrektor generalny największego w Rosji zjednoczenia producentów drobiu Rospticesojuz. Według niej wszystkie 30 przedsiębiorstw drobiarskich w obwodzie moskiewskim ma świetne zabezpieczenie przed infekcją, które wyklucza możliwość kontaktu z wirusem znajdującego się w zakładach ptactwa.

Bobylewa przyznaje jednak, że histeria w mediach może grozić gwałtownym spadkiem zaufania społeczeństwa do producentów drobiu. – W prasie pojawiła się cała masa siejących panikę artykułów, które mogą spowodować, że ludzie w ogóle przestaną kupować jaja i mięso ptaków – skarży się dziennikarzom.

Nawet wysiłki głównego lekarza sanitarnego Rosji Giennadija Oniszczenki nie powstrzymują paniki. Apeluje on do mieszkańców Moskwy, żeby nie rezygnowali z kupowania mięsa ptaków w sklepach. Tymczasem uruchomiona przez stołeczne władze gorąca linia telefoniczna nie nadąża z przyjmowaniem telefonów od zmartwionych rozprzestrzenianiem się ptasiej grypy mieszkańców.

Źródło: Rzeczpospolita