Sytuacja drobiarzy staje się coraz gorsza

Drożeją pasze, a czym niższe temperatury, tym więcej trzeba wydać na ogrzewanie kurników. Zakłady, którym zależy na stałych dostawcach, próbują utrzymać ceny skupu brojlerów na poziomie 2 złotych 40 groszy za kilogram, ale w małych prywatnych ubojniach, zdarza się, że stawki spadają do 2 złotych 10 groszy.

Zadaniem ekspertów powodem załamania cen jest nadprodukcja, import, wciąż zamknięta granica ze wschodem i wysoki kurs euro. Do tego kraje zachodnie – nasi główni odbiorcy obniżają ceny. Bo Unia mrożonego drobiu chociażby z Brazylii ma w bród. Dlatego od nas kupują już tylko świeże mięso.

Już od września na wolnym rynku ceny skupu brojlerów są niższe niż tam gdzie zawierano umowy kontraktacyjne. Teraz różnice te sięgają nawet kilkunastu procent. Ale i prywatne ubojnie, które stawiają na stałych dostawców próbują dorównać ceną dużym zakładom.

Na rynku indyków sytuacje ratuje wciąż duży eksport elementów do krajów unii. Ale i tu widać obniżki, choć znacznie mniejsze niż w przypadku brojlerów.

Źródło: Agrobiznes, TVP1