Kontrole na miejscu zakończone

Nadal zdarzają się błędy, ale jest dużo lepiej niż rok temu – czas na pierwsze podsumowania po zakończeniu kontroli na miejscu. Nie oznacza to jednak, że rolnicy mogą już spać spokojnie. Pracownicy Agencji Restrukturyzacji nadal będą sprawdzać, czy to co zadeklarowano we wniosku jest zgodne z rzeczywistością.

Kontrole na miejscu trwały ponad 3 miesiące. W tym czasie sprawdzono blisko 100 tysięcy gospodarstw. Sprawdzano, czy zgadza się powierzchnia zadeklarowanych działek, ale nie tylko. Sprawdzano również porządek na podwórku, zasiewy na polu, czy ugór jest przeorywany, czy nie odprowadzane są ścieki do rowów melioracyjnych.

Wyniki kontroli nie zawsze były zgodne z tym co zadeklarowano we wniosku. Powód – rolnicy mierzyli pola przy pomocy mniej precyzyjnego sprzętu niż kontrolerzy.

Tadeusz Siwiński, kontroler: Zdarzają się różne sytuacje. Na działce 4 hektarowej na przykład brakuje 1,5 hektara, ale zdarzają się także sytuacje że rolnik zadeklarował na swoją niekorzyść.

Z pierwszych obliczeń Agencji Restrukturyzacji wynika, że w tym roku dużo mniej rolników będzie musiało liczyć się z sankcjami, niż to było w poprzednich latach.

Jacek Podlewski ARiMR: Ma tutaj duży wpływ po pierwsze: duże doświadczenie rolników, a po drugie materiał graficzny, który był w 2006 roku dostarczony.

Ale rolnicy nadal muszą liczyć się z tym, że ich gospodarstwo mogą odwiedzić pracownicy Agencji Restrukturyzacji. Po pierwsze po to aby sprawdzić jakość wykonanych kontroli.

 – Również z tego względu, ze dostarczone są do Agencji różne informacje chociażby od organów ścigania czy potocznie mówiąc donosy, które dają podejrzenie zagrożenia poprawności wypłaty – Jacek Podlewski ARiMR.

O 3 proc. każdy może się pomylić. Większe niezgodności mogą spowodować utratę części dotacji. Gdy błędy przekroczą połowę zadeklarowanych powierzchni trzeba liczyć się z utratą dotacji nawet na kilka lat.

Źródło: Agrobiznes, TVP1