Hodowca bydła i owiec lepszy od inwestora

Polska chce odebrać dopłaty tym, którzy łąki potraktowali jako lokatę kapitału. Zdecyduje liczba bydła i owiec wypuszczanych na pastwiska.

Aż na milionie hektarów polskich łąk nie ma owiec ani bydła. Ale ich właściciele inkasują co roku takie same dopłaty bezpośrednie jak ci, którzy zajmują się hodowlą zwierząt – 140 euro do każdego hektara. Ministerstwo Rolnictwa chce to zmienić. Potrzebna jest jednak zgoda Komisji Europejskiej.

Wystarczy skosić

 – Budżet nie powinien dopłacać rolnikom z Marszałkowskiej – mówi nieoficjalnie przedstawiciel resortu rolnictwa. Chodzi o wszystkich tych, którzy kupili użytki zielone jako lokatę kapitału, wiedząc, że otrzymają dopłaty unijne. Wysokość subwencji zależy od wielkości upraw, a nie hodowli, więc stawki są identyczne. Jedynym wymogiem jest skoszenie trawy raz do roku. Polska chciałaby to zmienić. Proponuje, żeby właściciele łąk, na których nie wypasa się zwierząt, dostawali jedynie tę część dopłaty, która jest wypłacana z unijnego budżetu. Otrzymaliby zatem 70 zamiast 140 euro na hektar. Zaoszczędzone pieniądze Ministerstwo Rolnictwa chciałoby przekazywać prawdziwym hodowcom. Nie zmieniłoby się natomiast wsparcie dla rolników siejących na swoich polach zboże.

Nie wiadomo, jak wielu osób dotyczyłaby ta zmiana. Ministerstwo ma dane dotyczące wielkości upraw, a nie liczby gospodarstw. Wiadomo więc, że zwierząt nie wypasa się na milionie z 3,5 mln hektarów użytków zielonych. W odróżnieniu hodowców od inwestorów miałaby pomóc liczba sztuk hodowlanych. Nie wystarczyłoby zatem właścicielowi 1000–hektarowego gospodarstwa kupno jednej krowy. Minimum, które planuje resort rolnictwa, to 0,4 dużej (ponad 500 kg) sztuki bydła na 1 hektar.

Jak argumentują rządowi eksperci, propozycja ma na celu nie tylko oszczędności budżetowe. Powołują się na ekspertyzy naukowe mówiące, że łąki, na których nie ma wypasu, tracą swoją bioróżnorodność, a więc występuje na nich mniej gatunków roślin. Zmiana systemu dopłat miałaby również zahamować spadek pogłowia bydła w naszym kraju.

Źródło: Rzeczpospolita