Batalii widać kres?

Biopaliwa to słowo, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Jedni wiążą z nim ogromne nadzieje, dla innych termin ten kojarzy się jedynie z wizją uszkodzenia samochodowego silnika…

Można oczekiwać, że kolejne przyśpieszenie w sprawie wprowadzenia na nasz rynek biopaliw może okazać się ostatnim i szczęśliwym zakończeniem trwającej od wielu już lat batalii.

Aż trzy projekty poselskie i czwarty – rządowy znajdują się obecnie w procesie legislacyjnym, dotyczącym promocji biopaliw i organizacji ich rynku. Warto również zwrócić uwagę na to, że projekty poselskie różnią się między sobą w niewielkim stopniu, a poprawienie rządowego projektu w Sejmie zapowiada minister rolnictwa.

Biopaliwa – czyli olej napędowy z roślin oleistych, głównie z rzepaku, czy spirytus z trzciny cukrowej, zbóż, ziemniaków, buraków i kukurydzy – produkuje się od lat w wielu krajach Europy i świata.

Największe sukcesy w tej dziedzinie odnotowały Brazylia, Stany Zjednoczone i Kanada, a z krajów europejskich Francja i Austria. W USA produkuje się blisko 2 miliardy litrów spirytusu tylko po to by dodać go do paliw. Kraje które postawiły na produkcje biopaliw bardzo na tym zyskały.

W UE rolnicy, którzy odłogują ziemię, jeżeli zasieją na tych polach na przykład rzepak na biopaliwo nie tracą dopłat za odłogowanie. Czesi również stosują korzystne dla swoich rolników rozwiązania. Zdecydowali się m.in. na produkcję biodiesla w małych rafinerii i uruchomienie setek małych mieszalni biopaliw. Daje to zatrudnienie kilkunastu tysiącom ludzi ze wsi i miasteczek.

My ciągle nie możemy się zdobyć na podobne decyzje. A biopaliwa to słowo, do którego od kilku lat zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Jedni wiążą z nim ogromne i niejednokrotnie niczym nie uzasadnione nadzieje. Dla innych ten termin kojarzy się jedynie z wizją uszkodzenia samochodowego silnika.

Dlatego wciąż powraca pytanie co należy zrobić by to, co w innych krajach, szczególnie Europy Zachodniej, jest normą, u nas nie stanowiło bariery nie do przebycia. Z produkcją biopaliw łączą się niewątpliwe i policzalne korzyści. Na pewno zarobią rolnicy – zarówno ci, którzy podejmą się uprawy roślin przeznaczonych bezpośrednio do produkcji paliw płynnych, jak i ci, którzy będą używali tego tańszego oleju do napędu maszyn pracujących w gospodarstwie.

A że można na tym zarobić świadczą przykłady polskich firm, które wyspecjalizowały się w budowie biorafinerii i od lat skutecznie realizują bardzo długą listę zamówień – tylko że poza granicami naszego kraju.

Źródło: Agrobiznes, TVP1