Grypy mniej, ale grodzić trzeba

Liczba przypadków ptasiej grypy w Europie gwałtownie spada. Migrujące ptaki, które przenosiły wirusa odleciały. Podobnie jest w Polsce. Służby weterynaryjne szacują, że wraz z końcem maja ryzyko pojawienia się nowego ogniska zmaleje do zera.

Są duże szanse, że wykryte na początku maja nowe ognisko wirusa ptasiej grypy, jest ostatnim tej wiosny. Kończą się bowiem migracje dzikiego ptactwa wodnego. Mimo to, nadal obowiązują restrykcje w trzymaniu drobiu.

Dlatego ciągle nie wolno poić i karmić na otwartej przestrzeni. A wybieg musi być ogrodzony i zadaszony. Taka sytuacja zaczyna doskwierać rolnikom, którzy liczą na szybkie złagodzenie prawa. Zdaniem służb weterynaryjnych, z tym trzeba jeszcze poczekać.

 – Planowaliśmy, że z końcem maja te restrykcje zostaną złagodzone. Ale jeśli za kilka dni okaże się, że mamy nowe przypadki ptasiej grypy. To będzie to niemożliwe – mówi Krzysztof Jażdżewski, Główny Lekarz Weterynarii.

Takie czarne scenariusze, na szczęście są coraz mniej prawdopodobne. Dlatego należy się spodziewać, że ograniczenia dotyczące chowu drobiu zostaną złagodzone. Niestety nie na długo. Wszystko wskazuje na to, że ptasia grypa wróci do nas jesienią.

Źródło: Agrobiznes, TVP1