Dopłaty do ubezpieczeń

Zgodnie z nowymi przepisami składki na ubezpieczenia upraw i zwierząt powinny być teraz tańsze nawet o połowę. Ale zdaniem Izb Rolniczych dopłaty do ubezpieczeń będą dostępne dla niewielu rolników.

Kiedyś były obowiązkowe dla wszystkich teraz korzystają z nich nieliczni. Mowa o ubezpieczenia upraw oraz zwierząt gospodarskich. Ustawa o dopłatach do składek ubezpieczeniowych miała zastąpić krajową pomoc w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych.

 – Mogą to być szkody spowodowane huraganem, powodziami, deszczem nawalnym, powodziami, gradem, piorunem, obsunięciem się ziemi, lawina susza oraz w wyniku ujemnych skutków przezimowania bądź przymrozków wiosennych. – informuje Andrzej Kowalski – wice minister rolnictwa.

Uprawy rolne będą objęte dopłatami w wysokości od 35 do 45 % składki. W przypadku większości zwierząt dotacje pokryją połowę kosztów ubezpieczenia.

Ministerstwo Rolnictwa podpisało umowy z pięcioma największymi towarzystwami ubezpieczeniowymi.

Problem w tym, że nie wszyscy rolnicy będą mogli z tych dopłat skorzystać. A powody są co najmniej dwa. Po pierwsze w ustawie nie przewidziano dopłat do upraw warzywniczych i sadowniczych. Gdzie zagrożenie klęska żywiołową jest największe w przypadku przymrozków czy suszy.

Po drugie w budżecie zaplanowano na ten cel za mało środków.

 – Wszystkie firmy, które złożyły swoje oferty wykorzystały maksymalny górny limit, jaki ustawa im gwarantuje to znaczy 3,5 proc. ubezpieczenia upraw i 0,5 % wartości ubezpieczenia zwierząt. To jak gdyby ogranicza jeszcze liczbę przyszłych beneficjentów i możliwości skorzystania z dobrodziejstw tej ustawy. – powiedział Robert Nowak z Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Do rozdysponowania jest 55 milionów złotych. To powinno wystarczyć na objęcie ubezpieczeniem z dopłatami miliona 600 tysięcy hektarów powierzchni upraw rolnych oraz półtora miliona sztuk zwierząt gospodarskich.

Źródło: Agrobiznes, TVP1