Drób do kurnika lub pod siatkę

Komisje złożone z lekarza weterynarii, policjanta i przedstawiciela innych służb kontrolują w terenie, czy przestrzegany jest nakaz trzymania drobiu w zamknięciu.

Zgodnie z poleceniem wojewody kujawsko-pomorskiego wpowiatach od wczoraj w teren jeżdżą 2, 3-osobowe komisje. Obok lekarza weterynarii jest w nich policjant i często przedstawiciel sanepidu, inspekcji handlowej lub samorządu. Bogumiła Mikołajczak, kujawsko-pomorski wojewódzki lekarz weterynarii: – Komisje sprawdzają, czy po podwórkach, polach i drogach nie wałęsa się drób.

I co widzą? – Wielu rolników dostosowało się do rozporządzenia ministra rolnictwa i zamknęło drób – mówi dyrektor Mikołajczak. – Zdarzają się jednak stadka kur czy kaczek chodzące wolno. Wtedy członkowie komisji stosują perswazję, doradzają rolnikom. Na razie nie karzą gospodarzy.

Dyrektor Mikołajczak podpowiada, że jeśli rolnicy nie mają możliwości zamknięcia drobiu w pomieszczeniu, mogą trzymać ptactwo w ogrodzonym kojcu przykrytym gęstą siatką. – Chodzi o to, żeby dzikie ptaki nie miały kontaktu z wodą i pożywieniem przeznaczonym dla drobiu – wyjaśnia. Z tego samego powodu nie można używać wody ze stawów i rzek do pojenia drobiu, trzeba zamykać studnie.

Osobę, która nie dostosuje się do nakazów czeka sprawa w sądzie grodzkim. Zgodnie z art. 78 ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych grozi za to kara grzywny, ograniczenia lub pozbawienia wolności do 3 lat. Sprawę może skierować do sądu nie tylko inspekcja weterynaryjna, policja czy straż miejska, ale też każdy obywatel.

Kujawsko-Pomorski Inspektorat Inspekcji Weterynaryjnej otrzymał dodatkowe środki na pierwsze wydatki związane z zabezpieczeniem przed ptasią grypą. 270 tys. zł zostanie przeznaczone na zakup dodatkowego wyposażenia lekarzy weterynarii: środków dezynfekcyjnych, spryskiwaczy, kombinezonów, masek z filtrem, ochronnych okularów. Natomiast pieniądze na benzynę dla komisji kontrolujących wsi pochodzą z funduszu na zwalczanie chorób zakaźnych.

Źródło: Gazeta Pomorska